Blog. Pisz, kreuj, zarabiaj (recenzja)

Pierwszą książkę Kominka kończyłem z ulgą. Była dobra, ale spodziewałem się więcej. Drugą skończyłem z żalem, że to już koniec.

To kawał dobrej literatury poradnikowej pozbawiony ckliwej otoczki opowieści „od zera do blogera”, która dla mnie była największą wadą poprzednika.

Zasada kiepskiego drugiego albumu chyba nie działa w literaturze. Jeśli nie kupiłeś jeszcze żadnej książki Kominka, bierz tę. Jest lepsza. Jak masz poprzednika, to nową też kup. Bo jest lepsza. Konkretniejsza. Starą odpuść.

Podoba mi się styl, jakim Kominek pisze. Dosadny, ale nie bezczelny. Prosty, ale nie prostacki. Tomek „mówi jak jest”. A raczej jaki jesteś, a jaki powinieneś być. To dobry kolega, który przyszedł udzielić ci kilku życiowych rad przy wódce. Podzielić się doświadczeniem.

Z „Bloga” dowiesz się wszystkiego: jak budować swój wizerunek od samych początków do momentu, gdy zaczniesz dogadywać się z wielkimi markami. Wtedy pewnie faktycznie będziecie pić z Tomkiem wódkę, więc powie Ci resztę face to face.

„Blog – pisz, kreuj, zarabiaj” to książka nie tylko dla blogerów. Również marketerzy czy osoby organizujące akcje w blogosferze znajdą tu coś dla siebie. Osobny rozdział dotyczy współpracy od ich strony.

W pierwszej chwili nie spodobało mi się to – przecież książka jest dla blogerów! Po lekturze stwierdziłem jednak, że to bardzo dobre rozwiązanie. Nawet jeśli nie pracujesz z blogosferą, to dobrze poznać metody osób, które to robią, by wiedzieć, co robią i jak działają, gdy zgłaszają się do Ciebie.

Nie ze wszystkim, co Kominek napisał się zgadzam. Nie wszystko popieram. W większości wypadków trudno jednak odmówić mu racji.

Przy lekturze może Ci się wydawać, że nie odkrywa Ameryki. Pomyśl sobie wówczas, że prawdopodobnie jesteś zmanierowanym branżowcem, który ciągle czyta jak rozwinąć swoją markę osobistą i wydaje mu się, że wszystko już o tym wie. Większość osób o tym nie myśli. Większość osób nie potrafi się (wy)cenić. Dla nich „Blog – pisz, kreuj, zarabiaj” to pozycja idealna.

Czytałeś? Jak Ci się podobała? A jeśli nie, to zamierzasz ją kupić?

Do przeczytania,

Artur Jabłoński