Content marketing a aktualizacja treści

Content marketing nie powinien sprowadzać się wyłącznie do tworzenia nowych treści, ponieważ jest to najszybsza droga do wypalenia. Równie ważna jest aktualizacja już istniejących materiałów. Dzięki temu zachowają one wysoką jakość, przyciągną wartościowy ruch i przełożą się na zapytania klientów. Dlaczego aktualizacja treści jest tak ważna dla content marketingu Twojej firmy? Jak zabrać się za cały proces i jakie treści aktualizować? I co możesz zyskać dzięki takim działaniom?

 

Poznaj kryteria, którymi kieruję się przy wyborze contentu do aktualizacji i sprawdź, które z nich możesz wykorzystać w Twoim biznesie. 

 

Na pewno niejeden raz zdarzyło Ci się, że szukając rozwiązania swojego problemu natrafiłeś artykuł, film lub inny materiał, który zdawał się odpowiadać Twoim potrzebom.

Zaczynałeś go oglądać lub czytać i próbowałeś skorzystać z zawartej w nim instrukcji. Okazywało się jednak, że narzędzie, w którym chciałeś powtórzyć opisany proces, zupełnie się zmieniło lub funkcja, o której mówił autor odtworzonej treści, już nie występuje. To niestety codzienność w Internecie.

Co zatem zrobić, aby nasi użytkownicy nie musieli przeżywać podobnych rozterek? Z pomocą przychodzi aktualizacja treści.

 

Aktualizacja treści – co mnie zainspirowało

Do działań zainspirował mnie jeden z moich ulubionych biznesowych kanałów na YouTube – MeasureSchool. To miejsce, w którym znajdziesz mnóstwo filmów dotyczących analityki internetowej, głównie instalacje technicznej strony marketingu, w tym wszystkich możliwych kodów, na przykład kodów śledzących.

Sam wiele się nauczyłem w MeasureSchool i dzięki zdobytym tam informacjom stawiałem swoje pierwsze kroki w programie Google Tag Manager.

Szczególną uwagę zwróciłem na fakt, że chociaż kanał MeasureSchool istnieje prawdopodobnie od 2016 roku, prowadzący regularnie dokonuje przeglądu swoich filmów i nagrywa nowe wersje, dostosowując je do obecnego wyglądu panelu Google Tag Managera.

Dzięki temu, gdy szukam na przykład metod na instalację Piksela Facebooka czy kodu Google Analytics, wiem, że u niego zawsze znajdę aktualną wiedzę.

To podejście tak mnie zainteresowało, że sam również weryfikuję wszystkie swoje produkty. Dlatego, kiedy Facebook zmienił wygląd panelu reklamowego Ads Managera, nagrałem najpierw jeden, a obecnie kończę poprawiać drugi swój kurs online.

Dzięki temu kursanci, którzy zaczynają swoją przygodę z reklamami na Facebooku, uczą się na aktualnej wersji panelu i nie muszą szukać potrzebnych im funkcji w zupełnie innym miejscu lub nie są zaskoczeni, że jakaś funkcja zniknęła.

To podsunęło mi kolejny pomysł, aby wykorzystać takie rozwiązanie także w przypadku treści na blogu.

Przecież zarówno narzędzia, które polecam, jak i podejście do pewnych rozwiązań stale się zmieniają.

Dlatego osobiście bardzo zachęcam do przeglądu własnych treści i ich aktualizowania.

 

content marketing: powody, dla których warto aktualizować treści

 

Aktualizacja treści jest ważna dla content marketingu Twojej firmy z 2 podstawowych powodów:

1. Content marketing a SEO i oczekiwania odbiorców

Aktualizując treści możesz poprawić ich pozycję w wyszukiwarce, dodając do nich na przykład nowe elementy wizualne lub dopracowując strukturę artykułów.

Możesz też uzupełnić materiały o kwestie, o które odbiorcy lub klienci najczęściej pytali po zapoznaniu się  Twoim tekstem.

Kiedy po raz pierwszy pisałem artykuł o instalacji katalogu produktów, założyłem, że większość osób będzie robiła to ręcznie, a tymczasem otrzymałem bardzo dużo pytań o możliwość zrobienia tego automatycznie przez Piksel.

Uzupełniłem więc swój artykuł o tę wiedzę, dzięki czemu zyskał on większą wartość.

Trzeba pamiętać o tym, że odbiorcy oczekują aktualnych treści.

I chociaż wiele tematów jest ponadczasowych (jak zasady dotyczące reklamy na Facebooku) i nie dezaktywują się tak szybko, w momencie, gdy zainteresowany ma do wyboru dwa artykuły – jeden niedawno aktualizowany i drugi, napisany przeszło rok, czy dwa wcześniej – wybierze ten pierwszy.

 

2: Oszczędność czasu

Praca nad aktualizacją może być zdecydowanie szybsza niż tworzenie nowej treści. Znasz już przecież materiał wyjściowy!

Jeżeli zależy Ci na tym, żeby regularnie publikować, to niekoniecznie musi być to zupełnie nowy artykuł, odcinek podcastu lub filmu. Możesz dokonać pewnych uzupełnień we wcześniejszym materiale i taką aktualizacją podzielić się ze swoimi odbiorcami. Dzięki temu zaoszczędzisz czas, którego jako przedsiębiorca nie masz za dużo.

 

Treści, które warto aktualizować

Jeżeli przekonałem Cię do tego, że content warto aktualizować, na pewno chciałbyś wiedzieć, od których treści warto zacząć i regularnie je zmieniać, aby zyskały w oczach odbiorców.

 

  1. Treści, które już mają wysokie pozycje i przyciągają dużo ruchu

 

Większość osób wychodzi z założenia, że skoro jakiś artykuł ma wysoką pozycję, to lepiej wybrać ten, który jest na przykład na drugiej stronie Google.

W takim podejściu często zapomina się, że konkurencja skupia się na tym, aby zająć Twoje miejsce w wyszukiwarce. Warto zatem poświęcić uwagę nie tylko nowym treściom, ale także zabezpieczyć przed spadkiem te z początku listy.

 

Musimy więc zadbać zarówno o content, który już generuje nam dużo wartościowego ruchu i wysokie pozycje, jak i o ten, który ma dopiero zacząć generować.

 

  1. Treści zawierające instrukcje, narzędzia itd.

 

Narzędzia, z których korzystamy, stale się zmieniają, nie tylko w kwestii wyglądu panelu, ale i dostępnych funkcji. Warto więc, aby instrukcja, którą komuś rekomendujesz, również była zaktualizowana.

Tak było nie tylko w przypadku katalogu produktów, o którym wspomniałem wyżej, ale również po zmianie dotyczącej instalacji Piksela Facebooka. Kiedy pojawiły się nowe, półautomatyczne metody, dodałem je do swojego artykułu.

I chociaż sam wpis ma już 4 lata, to dzięki aktualizacjom nadal jest godny uwagi i można się z niego wiele nauczyć.

Podczas szkoleń i gdy przeglądam niektóre konta, przyjmowane przez naszą firmę, wyraźnie widzę, że aktualizacja treści związanych z instrukcjami i narzędziami stanowi problem nie tylko dla pojedynczych osób, ale nawet dla samych agencji.

 

  1. Treści z “polecankami”

 

Mam tu na myśli materiały, w których rekomendujemy ciekawe narzędzia, książki, podcasty itd.

Dlaczego?

Kiedy przejrzałem swój wcześniejszy wpis dotyczący podcastów, okazało się, że część z tych, które polecałem, przestała się w ogóle ukazywać, albo zmieniła tematykę czy format.

Nie chciałbym, aby odbiorca, który szuka wartościowego materiału, znalazł u mnie podcast, którego ostatni odcinek pojawił się dwa lata temu.

Nie znaczy to oczywiście, że treści w nim zawarte nie mogą być wartościowe i merytoryczne. Jednak warto zadbać o to, aby polecane materiały były stale aktualizowane, chociażby z tego powodu, że pojawiło się wiele nowych podcastów, których wcześniej nie znałem, a obecnie mogę zaproponować. Dotyczy to także polecanych książek marketingowych, wspomnianych wyżej narzędzi i innych materiałów edukacyjnych.

 

YouTube Artur Jabłoński

 

  1. Treści dotyczące case study

 

Te treści są szczególnie istotne w przypadku B2B.

Zauważyłem, że większość firm publikuje case study po roku czy dwóch latach współpracy, chwali się osiągniętymi wynikami, a potem już do tego tematu nie wraca. I to nawet jeśli ta współpraca wciąż się rozwija. Ten błąd popełniliśmy także w digitalk.

Na czym on polegał?

W ciągu 2-3 lat przygotowaliśmy duży PDF zawierający najważniejsze informacje:

  • wyniki, które osiąga nasz content,
  • wyniki naszych kampanii Google Ads, sprzedażowe dla e-commerce i dla B2B,
  • rezultaty kampanii na Facebooku i Instagramie. 

Jednocześnie zaczęliśmy publikować case study na stronie internetowej i na tym się skupiliśmy.

Tymczasem nasz dział sprzedaży, poza ofertami i innymi materiałami o tym, jak działamy, wysyłał również case-booka. I dopiero po pewnym czasie zorientowaliśmy się, że przecież wyniki dla klientów, z którymi pracujemy od dawna, zwiększyły się dziesięcio- albo i dwudziestokrotnie.

Warto było więc to zaktualizować.

W związku z tym pamiętaj, że ze studiami przypadków, czy opisami własnych procesów jest bardzo podobnie jak z artykułami – gdy myślisz o kolejnym, który możesz opisać, zadbaj też o to, aby zaktualizować wcześniejszy.

 

  1. Treści, w których powołujemy się na badania

 

Gdy podczas prezentacji, konferencji lub webinaru ktoś dzieli się badaniami, na przykład na temat popularności poszczególnych mediów społecznościowych, jestem szczególnie wyczulony na to, czy dane, które prezentuje, są aktualne, czy na przykład pochodzą sprzed 3 lat.

Przecież bez problemu można znaleźć nowsze statystyki czy informacje.

To samo dotyczy artykułów. Jeżeli chcę być uczciwy w stosunku do czytelnika, a powołuję się na jakieś interesujące badania, to staram się po jakimś czasie sprawdzić, czy nadal są aktualne. 

Może się bowiem zdarzyć, że nowe statystyki stoją w sprzeczności z wynikami osiągniętymi wcześniej, albo pojawił się w międzyczasie jakiś Tik-Tok, który zmienił dynamikę najpopularniejszych mediów społecznościowych w grupie docelowej potencjalnych klientów.

 

 

 

 

 

Content marketing a aktualizacja treści – podsumowanie

 

Zanim zaczniesz pracę nad swoimi treściami i zastanowisz się, które z nich zaktualizować, proponuję Ci, abyś zadał sobie jedno pytanie:

 

Czy Twoje podejście albo punkt widzenia danej kwestii się zmieniły?

 

Po co? 

Pokażę Ci to na moich przykładach.

Bardzo chętnie dokonałbym zmian w swoich dawnych wystąpieniach, na przykład dotyczących metod pracy nad kampaniami na Facebooku, które nagrałem 5 lat temu. Dzisiaj bowiem udzieliłbym zupełnie innej rady.

Niestety nagranego wystąpienia zmienić już nie mogę, ale mam wpływ na informacje zawarte w artykule.

Podobnie było w przypadku wpisu na temat promowania postów. Kiedyś nie byłem zwolennikiem tego narzędzia, dlatego że było wyjątkowo uproszczone, tymczasem zdążyło się rozwinąć. 

W związku z tym, w moim zaktualizowanym wpisie o promowaniu postów na Facebooku i na Instagramie znajdziesz wiele pochwał na jego temat. I chociaż promowanie postów nadal ma pewne ograniczenia, które wyraźnie zaznaczam, to nie jestem do niego już tak negatywnie nastawiony, jak kiedyś.

Zdarza się również, że przeglądając i aktualizując moje wcześniejsze treści, usuwam całkowicie niektóre z nich.

Za przykład podam Ci pewien artykuł, który przygotowałem wiele lat temu (przypomnę, że na „scenie blogerskiej” jestem obecny już około 10 lat). Napisałem w nim, że newsletter dla blogera to – uwaga! – niedorzeczny pomysł.

Oczywiście sam od lat mam już newsletter, który dociera do przeszło 40 tysięcy odbiorców i bardzo się cieszę, że wszyscy oni chcą otrzymywać moje teksty i je czytać.

Tamtego artykułu wstydziłem się jednak tak bardzo, że przez jakiś czas trzymałem go jako swego rodzaju „pętlę wstydu” oraz dla przypomnienia, że każdy może zmienić poglądy.

Potem stwierdziłem jednak, że ktoś może go przeczytać i zasugerować się ujętym tam podejściem. Usunąłem więc go razem z wieloma innymi podobnymi.

Dlatego, zanim zaczniesz pracę nad własnymi materiałami, zastanów się, jakie treści można zaktualizować, a które nie są w ogóle warte Twojej uwagi.

Powodzenia!

Artur Jabłoński