Content marketing bez tworzenia treści

Content marketing jest niezwykle skuteczny, ale ma jedną wadę – zajmuje mnóstwo czasu. Ilekroć rozmawiam z marketerami na szkoleniach, wątek ten błyskawicznie się pojawia: „kiedy my mamy tworzyć te wszystkie blogi, webinary, e-booki?”. Tylko że kto powiedział, że to właśnie Ty masz to robić? Dziś opowiem Ci, jak robić content marketing… bez contentu.

Co to oznacza, robić content marketing bez tworzenia treści? To znaczy umiejętnie korzystać z cudzych zasobów (dzielić się materiałami innych), a jednocześnie dobrze spiąć to ze swoją maszyną marketingową – na przykład remarketingiem.

Ale po kolei.

Kuratela treści – content curation

Jeżeli nie chcesz tworzyć własnych treści (lub chcesz ograniczyć ich liczbę), to możesz przerzucić się na udostępnianie cudzych. W praktycznie każdej branży (łącznie z marketingową!) wciąż jest miejsce na osoby, które zajmują się wyłuskiwaniem perełek za i dla innych. W końcu dziś dostęp do informacji nie jest problemem, tylko wybranie tych najistotniejszych. 

Żeby móc zająć się kuratelą treści, potrzebujesz sprawdzonych źródeł. Część pomysłów na to, gdzie ich szukać, opisałem w innym tekście: Skąd brać pomysły na content.

Dodatkowo mogę polecić Ci jeszcze:

Flipboard – Twoja personalizowana gazeta, która dobiera treści w oparciu o tematy, które Cię interesują

Pocket – narzędzie do zapisywania linków do przeczytania w bliżej nieokreślonej przyszłości. Od niedawna ma również funkcję „Rekomendowane artykuły”.

Paper.li – ponownie personalizowana gazeta oparta, między innymi, o słowa kluczowe. Możesz ją również udostępnić w swoich mediach społecznościowych i załatwić dwie rzeczy – szukanie treści i dzielenie się nimi – za jednym zamachem!

 

Jak zamieścić swoją ofertę na cudzej stronie

Samo wynajdywanie interesujących treści i udostępnianie ich na własnych profilach to jednak nic odkrywczego. Sztuką jest umieć zaprezentować przy okazji (lub dzięki nim) własną ofertę. Jest narzędzie, które w tym pomoże – Snip.ly.

Snip.ly pozwala dodać małą ramkę – formę pop-upu – do dowolnego adresu www. Tworzysz specjalny link, który udostępniasz na swoich profilach. Osoba, która w niego kliknie, widzi odpowiednią treść – na przykład artykuł – oraz to, co chcesz przy okazji pokazać.

tworzenie zrzutu ekranu

Może to być na przykład zachęta do przeczytania Twojego tekstu pokrewnego tematycznie lub oferta dopasowana kontekstowo. 

content marketing bez bloga

 

Facebook Pixel i remarketing

Remarketing na Facebooku to świetna, niezwykle skuteczna forma reklamy. Do tego Facebook cały czas dodaje nowe możliwości w tym zakresie – na przykład kierowanie reklam na osoby oglądające nasze filmy wideo przez określony czas czy często angażujące się na fanpage’u.

Jedną z podstawowych form remarketingu na Facebooku jest kierowanie reklam na osoby, które były na naszej stronie. Wymaga to właśnie instalacji fragmentu kodu, czyli tak zwanego piksela Facebooka (w podlinkowanym wpisie przeczytasz, jak to zrobić). 

Przeważnie właściciele firm lub marketerzy wychodzą z założenia, że piksel można zainstalować jedynie na własnej stronie. Tylko w zasadzie kto nam broni zrobić to na cudzych stronach, o ile tylko będziemy w stanie się dogadać z jej właścicielem?

Ile nowych możliwości to otwiera!

Załóżmy, że jesteś dietetykiem. Chcesz wejść we współpracę z blogerką kulinarną, która dzieli się przepisami fit. Wiesz, że czyta ją Twoja grupa docelowa.

Tradycyjny model współpracy zakłada wpis sponsorowany czy inną tego typu akcję. W każdym razie coś, co zakończy się publikacją materiału. Tylko że to właściwie koniec. Oto liczba odsłon, oto liczba leadów, dziękuję (upraszczając). 

Załóżmy jednak, że dogadujesz się z blogerem na instalację Twojego piksela Facebooka na jego stronie. Teraz możesz w oparciu na ruch na danym artykule stworzyć grupę odbiorców Twoich reklam! 

Jeżeli po prostu dystrybuujesz cudze treści, a niekoniecznie współpracujesz z ich twórcami, wciąż możesz tworzyć tego typu grupy remarketingowe. Jest to jednak nieco trudniejsze i wymaga narzędzi zewnętrznych.

Przydatny będzie na przykład FastTony.es i jego funkcja „Magic Links”. Pozwala dodawać do linków kierujących do serwisów zewnętrznych nasz piksel, a, co za tym idzie, tworzyć grupę odbiorców z osób, które go kliknęły.

Wobec tego wystarczy przygotować odpowiednio link do interesującego artykułu dowolnego twórcy, udostępnić go u siebie, a następnie kierować reklamę do osób, które go przeczytały. Tak jak tutaj:

fast tony magic link

artur jabłoński fast tony

Co oczywiście można połączyć ze wspomnianym Snip.ly i przy okazji na samym artykule również wyświetlić ofertę. 

 

Jak widzisz, da się robić content marketing bez tworzenia treści samodzielnie. No, nie można tak całkowicie z nich zrezygnować (i w zasadzie tego nie polecam), za to zaproponowane przeze mnie metody będą albo świetnym uzupełnieniem Twoich obecnych działań, albo sposobem na złapanie chwili oddechu, gdy braknie czasu na tworzenie kolejnego świetnego wpisu na blog/materiału na Youtube.

Bo tylko takich Ci życzę!

Artur Jabłoński

 

Przeczytaj także inne wpisy z kategorii Content Marketing: