Cycki Angeliny Jolie i Noam Chomsky

Od dwóch dni w mediach królują usunięte piersi Angeliny Jolie. Brawa za odwagę i za inspirację – wiele kobiet pójdzie się dzięki niej przebadać. Biust gwiazdy opanował stare i nowe media. Od poważnych (mniej lub bardziej) artykułów po wyrażane w memach żale po jego odejściu.

Oczywiście od razu znalazła się zgraja ludzi, którym popularność tego tematu wyraźnie przeszkadza. Nie żebym sam był jego entuzjastą. Na szczęście mam fajnych znajomych i obserwowanych, którzy mnie cyckami Jolie nie zamęczali.

Za to w którykolwiek zakątek Internetu nie zajrzałem, wszędzie więcej ludzi narzeka na wszechobecność piersi Angeliny niż faktycznie jest publikacji na ten temat. Schemat powtarza się zresztą regularnie.

Co i rusz czytam na Twitterze komentarze tego typu:

Przechwytywanie

I mam już ich dosyć. Jeżeli więc chcecie zrozumieć piersi Angeliny Jolie (i nie tylko je), odsyłam do Noama Chomsky’ego.

Noam Chomsky to taki mądry pan, o którym możecie sobie przeczytać na Wikipedii. Jest, między innymi, medioznawcą i opracował zasady działania modelu propagandy w mediach masowych. Czyli mówiąc inaczej, wyjaśnił jak społeczeństwo jest oszukiwane. Zapoznanie się ze wszystkimi bardzo polecam. W tym konkretnym przypadku potrzebna nam jest tylko jedna metoda: odwrócenie uwagi.

Jak to działa?

Nie mówisz o istotnych sprawach. O problemach ekonomicznych, o naprawdę ważnych zmianach w prawie. Zamiast tego oferujesz papkę. „Spraw, by społeczeństwo było zajęte, zajęte, zajęte, bez czasu na myślenie”.

W tej roli idealnie sprawdzają się wyrodne matki dziewczynek imieniem Madzia czy krzyż, który nie wiadomo, gdzie jest albo gdzie wisieć nie powinien. Jakoś tak wychodzi, że problemy kulturowe sprzedają się najlepiej, ale spośród wszystkich spraw godnych poruszenia, są najmniej istotne. Ty sobie oglądasz materiał o piersiach Angeliny, a ważne wieści ze świata umykają.

Strategia odwracania uwagi spełnia również inną rolę. Robi z Ciebie debila. Po co ci podstawy ekonomii czy wiedza o finansach. Jeszcze nie daj Bóg zrozumiesz coś ze zwodniczej reklamy albo mętych wypowiedzi polityków.

Kiedy więc za parę dni nowa tania sensacja obiegnie świat mediów, zamiast hejtować i przyłączać się do jałowej dyskusji, podziel się ze znajomymi jakąś istotną wiadomością. Lub wyłącz komputer/telewizor/radio, zrób coś pożytecznego. Jeśli nie, to przynajmniej doceń, jak te głupie media łatwo sterują Twoją uwagą.

Do przeczytania,

Artur Jabłoński