Jak czytają Internauci #1? Nielsen i lekcja nieufności wobec wiedzy z sieci.

facebook-ipad-comments

Często prowadzę szkolenia z webwritingu (copywritingu w internecie), na których jednym z istotniejszych zagadnień są czytelnicze nawyki internautów. W związku z tym mam w planach serię wpisów, w których podzielę się najważniejszymi informacjami na temat tego, jak czytają internauci. Na początek jednak, zanim przejdziemy do konkretów, lekcja nieufności wobec wyników badań. 

Internetu się nie czyta. Internet się ogląda. Do takich wniosków doszedł ładnych parę lat temu Jakob Nielsen. To, czy w ogóle zaczniemy czytać tekst, zależy od atrakcyjności wizualnej strony www. Oceniamy ją w mniej niż sekundę. Jeżeli pierwsze wrażenie będzie pozytywne, to i tak przeczytamy około 20% tekstu, który się na niej znajduje.

Większość dostępnej w sieci wiedzy na temat  nawyków lekturowych internautów jest oparta właśnie na badaniach Nielsena. Sęk w tym, że były one prowadzone w latach dziewięćdziesiątych. Od tego czasu Internet się zmienił. Zmienili się także jego użytkownicy.

Najbardziej wyrazistym przykładem, który pokazuje, że badania Nielsena lekko się zdezaktualizowały są jego uwagi na temat linii zanurzenia. Linia zanurzenia to dolna krawędź ekranu, która oddziela widoczną część strony www od tej, która wymaga przewijania. Wyniki uzyskane przez Nielsena wskazują, że tylko 20% Internautów czyta teksty umieszczone poniżej tej linii.

Tymczasem to już nieprawda. W dobie onepage’ów – stron bez podziału na podstrony, w których do kolejnych informacji dostajemy się, scrollując – dawno przyzwyczailiśmy się do kręcenia kółkiem myszki i szukania istotnych rzeczy coraz niżej.

Oczywiście, żeby zachęcić do przewijania ekranu potrzebny jest odpowiedni design strony. Oczywiście treści widoczne po załadowaniu pozostają najważniejsze. Za to nie musisz już kombinować, jak upchnąć tam wszystkie możliwe komunikaty.

W każdej dziedzinie wiedzy najważniejsza jest aktualność. Podręczniki i poradniki się dezaktualizują. Podobnie jest z najwyższymi wynikami wyszukiwania w Google. Szukając informacji, nie ograniczaj się do powszechnych, nasuwających się przy pierwszym rzucie oka źródeł.

Do przeczytania!

Artur Jabłoński