Jak oszukują agencje reklamowe? Na to uważaj zlecając marketing

Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się, w jaki sposób oszukują agencje reklamowe? A może podejrzewasz, że agencja, z którą współpracujesz, stosuje nieuczciwe praktyki w stosunku do Twojej firmy? W tym wpisie poruszę temat problematycznych oraz nieetycznych działań, z którymi często spotykają się klienci agencji reklamowych. Przedstawię Ci listę „czerwonych flag”, czyli sygnałów ostrzegawczych, na które warto zwrócić uwagę podczas negocjacji z agencją marketingową. Dzięki tym wskazówkom będziesz lepiej przygotowany do prowadzenia rozmów. Dam Ci również narzędzia, które pozwolą sprawdzić uczciwość agencji, z którą pracujesz, lub planujesz współpracować.

Transkrypcja

Jeżeli pracujesz z agencją reklamową lub planujesz rozpoczęcie współpracy, ten odcinek jest dla Ciebie. Zaczynajmy. 

Dzień dobry, dzień dobry, dzień dobry. Ja nazywam się Artur Jabłoński, a to jest program konkretnie o marketingu i sprzedaży. I ten odcinek będzie konkretnie o tym, w jaki sposób agencje reklamowe oszukują swoich klientów.


I od razu prowokuje to pytanie, że jaki interes właściciel m.in. agencji reklamowej ma w tym, żeby nagrywać odcinek właśnie w takim stylu. Dlaczego chcę tak bardzo kalać własne gniazdo?

Jak oszukują agencje – sprawdź czy agencja reklamowa, z którą pracujesz działa uczciwie


I powiem szczerze, że do nagrania takiego odcinka zbierałem się od dawna, to się kolokwialnie mówi, kipiało mi pod garem po wielu spotkaniach, bo jestem już zwyczajnie zmęczony. Był taki okres, gdzie widząc różne sposoby, w jaki agencje oszukują klientów, po prostu mnie to bawiło. Na zasadzie anegdotki, haha, ale ktoś się albo dał nabrać, albo ale ktoś cwaniak w cudzysłowie. Ale po jakimś czasie bawić mnie przestało.


Bo ile można w procesie sprzedaży zajmować się głównie tym, żeby udowadniać, że się nie jest wielbłądem. A takie są niestety fakty, że każda źle działająca agencja, wykorzystująca niewiedzę klienta, a co za tym idzie, częstokroć kłamiąca nawet w żywe oczy, sprawia, że ja, będący kolejną, która ma po niej posprzątać, mam z definicji na dzień dobry od klienta niższe zaufanie.


Ale nie postanowiłem nagrać odcinka, w którym będę teraz po prostu rypał na jakichś innych ludzi, denerwował się, ekscytował, bo nie jestem patostreamerem. Chyba. Natomiast postanowiłem przygotować kilka punktów, na które powinieneś zwrócić uwagę jako właściciel firmy, bądź jakaś osoba decyzyjna, decydująca o podjęciu współpracy z agencją reklamową, które można by nazwać listą czerwonych flag.


Dopytaj więc dokładnie o te rzeczy w tej liście i zobacz, co usłyszysz po drugiej stronie. Albo być może w pewnej mechanice działania zobaczysz, czy usłyszysz coś, co w tej chwili dzieje się w Twoim marketingu obsługiwanym na zewnątrz. I wtedy zacznij drążyć. Kto wie, do czego Cię to drążenie zaprowadzi. Lecimy zatem.

Agencja nie wysyła raportów


Pomijam już najbardziej oczywistą rzecz, która dalej mnie dziwi. Otóż są agencje, które zawierają umowę o współpracę i nigdy nie wysyłają swojemu klientowi żadnego raportu.


Myślę, że coraz mniejsza liczba klientów daje się w ogóle na coś takiego namówić i tychże raportów wymaga. Sęk w tym jednak, że część tychże patoagencji, bo tak moglibyśmy je nazwać, jest odrobinę sprytniejsza. I na przykład poczęstuję Cię następującym tekstem. Bardzo chętnie dostarczylibyśmy Państwu raporty, ale i tutaj prawdziwa sytuacja, z którą miałem do czynienia jako konsultant dla dużej firmy logistycznej. Niestety system reklamowy LinkedIna nie pozwala na eksport takich raportów.

Sprawdź czy agencja reklamowa udaje


Otóż ja miałem okazję być tym trzecim do wódki, tym, który nigdy nie był zaproszony na spotkanie, który się temu przysłuchiwał i stwierdził to ciekawe, bo ja jestem w stanie taki raport wygenerować. I zrobiłem to na żywo.


I zajęło mi to dokładnie 15 sekund, łącznie z wklepywaniem niemalże danych do logowania. Już odrobinę naginając rzeczywistość, ale wiesz o co chodzi. Do czego więc dążę?


Bardzo często na przykład osoby zajmujące się jakąś częścią marketingowej działalności dla Ciebie, działaniami w panelu reklamowym, pozyskiwaniem linków, obsługiwaniem jakichś narzędzi, zapytane o to, to weź mi pokaż, na co idą moje pieniądze, które przeznaczamy na działania z Twoją firmą, powiedzą, no bardzo chętnie bym pokazał, ale nie mogę odpalić tego narzędzia, bo ono nie pozwala na udostępnianie ekranu, niczym streamy z HBO u streamerów internetowych. Albo nie pozwalają na eksporty plików, albo nie mogę, bo mam tam jeszcze jakichś innych klientów, do czego zaraz wrócimy. I zwyczajnie nie da się tego zrobić.


Otóż dobrze funkcjonująca i mająca dobrze poukładane procesy pracy na narzędziach zewnętrznych agencja marketingowa będzie w stanie dostarczyć Ci tego typu raporty i nie wierz w to, że nie jest to możliwe.


Więc błąd pierwszy, patologia pierwsza, to jest unikanie. Udawanie raportowania i udawanie, że pewnych raportów nie da się po prostu dostarczyć.

Tworzenie reklam na kontach należących do agencji 


Problem numer dwa, czy patologia numer dwa, to jest taki cytat, który bardzo często możesz usłyszeć w procesie dogadywania warunków z agencją, która stwierdzi, my pracujemy wyłącznie na własnych kontach, które zakładamy dla klienta.


I jak coś takiego usłyszysz, albo już padłeś ofiarą czegoś takiego, to warto się zastanowić nad współpracą z taką firmą. Ale uwaga, najpierw trochę założę czapkę advocatus diaboli i postaram się wyjaśnić.


Z czego takie działanie najczęściej się bierze? Otóż ja to doskonale rozumiem.

Sposób na oszukiwanie klientów czy ochrona know-how firmy?


Agencja ma jakąś swoją biznesową praktykę, swój własny know-how, swoje mechaniki działania, a są też, umówmy się, na świecie cwani klienci, którzy traktują agencję jako pewien lewar wzrostu, który następnie kopną, kiedy już zobaczą, jak się to robi.


I sam przyznam, wielokrotnie padłem ofiarą tego, że przyszedł do nas klient, który chciał po prostu wyciągnąć wiedzę z mojej organizacji. Posiedział sobie miesiąc, dwa, zobaczył, jak my te rzeczy ustawiamy. I jak tylko zaczęło to funkcjonować, bo za pomocą weryfikowania hipotez udało nam się dojść do tego, jak skalować dany biznes reklamami w sieci, to wtedy teletubisie mówią pa pa, zabrał swoje konto reklamowe i poszedł.


To, czego nie przewidział prawdopodobnie to to, że bez stałej optymalizacji i wiedzy w tym temacie, to to się prędzej niż później po prostu wysypie, ale dziś odcinek nie o tym.


Natomiast powiedziałem o tym dlatego, żebyś być może zrozumiał, zrozumiała perspektywę firmy, która właśnie padła ofiarą takiej sytuacji i stwierdziła, od tej pory pracujemy tylko na własnych kontach, żeby klient nie był nam w stanie tego zrobić.


Więc być może jest to kwestia modelu czy podejścia do biznesu, pewnego modus operandi, jak to się ładnie po łacinie mówi. Natomiast moja polityka i poetyka jest nieco inna i zakładam, że jednak lepsza jest ta moja niż ta pierwsza, którą wymieniłem.


Otóż agencja powinna pracować na kontach, które zostały założone przez ciebie i dla ciebie. I na koniec dnia należą do ciebie. I są ku temu bardzo konkretne powody. Jakie to powody?

Otóż bardzo często fakt, że agencja pracuje na własnym koncie jest przykrywką dla pewnych nie do końca uczciwych działań, z których niestety wszystkie już widziałem.

Jak nie powinna wyglądać współpraca z agencją reklamową – przykłady


Działanie numer jeden polega na tym, że agencja z jednego konta obsługuje wszystkich klientów. Co wiąże się właśnie z tym wątkiem raportowania. Nie powinno tak być. Nie wdawałem się dzisiaj w techniczne szczegóły dlaczego agencje tak robią, bo to nie czas i miejsce na to. Zajęłoby to prawie cały odcinek. Ale to właśnie potem rodzi te problemy, że nie mogą ci dać dostępu do konta. Na przykład kiedy zakończycie współpracę dane nie zostaną z Tobą. Nie będziesz ich mógł po prostu mieć.

Ale drugim jeszcze gorszym powodem, do którego agencja może tak robić, to jest to, że jest bardzo możliwe, że jeżeli płacisz jakąś stawkę, to nie idzie pełen budżet na reklamy, na jakie się umówiliście. Do czego za chwilę jeszcze przejdziemy. Bo dwa kolejne błędy bardzo mocno wynikają z tego właścicielstwa konta.


Bardzo często bowiem możesz w procesie sprzedaży od nieuczciwej agencji usłyszeć następującą argumentację. Proszę Pana, przecież my założymy tutaj dla Pani konta, bądź będziemy pracowali na naszych kontach, bo rozumie Pani, my mamy tutaj już tak ważny status dla Googla, że jesteśmy specjalnym partnerem Uber Hiper Premium i kiedy to my założymy takie konto, to będziemy w stanie reklamować się dla Pani po preferencyjnych stawkach, bo takie mamy już chody w Google, rozumie Pani.

Nie wierz w preferencyjne stawki


No i teraz tak, ja oczywiście zakładam, że nie mam monopolu na naprawdę i być może są rzeczy, które z uwagi na jakąś tam skalę swojej działalności, skromne kilkanaście milionów rocznie, zwyczajnie jeszcze nie poznałem. Natomiast to co wiem, to że my jesteśmy Google Premier Partner, partnerem premium. Taki tytuł dostaje 3% agencji najlepszych w danym kraju, a spośród tych top 3% my jeszcze jesteśmy na takiej ręcznie wybranej liście ulubieńców, w cudzysłowie, Google.


Na takim poziomie nawet, że Google wspólnie z nami robi eventy dla naszych klientów. I choćbym chciał, to jednak jakichś preferowanych stawek nie mam i nikt mi tam w Google spod lady jakichś tańszych kosztów kliknięcia nie oferował.


Zakładam więc, że jest to właśnie forma ściemy, żeby nie pozwolić Ci potem dostać dostępu do własnych danych. I to wiąże się właśnie z wątkiem nr 4.

Sprawdzaj, ile wydajesz na budżet reklamowy, a ile na obsługę


Wątek nr 4 brzmi, rozliczanie się poprzez jedną stałą opłatę, w której masz do czynienia ze swoim klientem. I tu ma się zawierać jakiś budżet na działania marketingowe. I tu niestety jest bardzo duże pole do nadużyć.

Pamiętaj o tym, żeby zawierając umowę, czy słuchając oferty, w której padnie jakaś kwota, dopytywać, jaka część tej kwoty to jest kwota za obsługę, a jaka część tej kwoty to np. budżet mediowy. Budżet na pozycjonowanie w rozumieniu działania typu zakup linków. Budżet na dowolną inną rzecz, narzędzia, które trzeba w tym procesie wykorzystać. Bo załóżmy, że umawiasz się na kwotę 10-20 tysięcy miesięcznie. I ktoś Ci oczywiście mówi, że to będzie wyglądało tak, a nie inaczej. 

Ale ja już widziałem sytuacje, w której proporcja miała być taka, że idzie 5 tysięcy na obsługę, 15 na kampanię. Ale kiedy się już udało wymusić różnymi metodami dostęp do konta, jako konsultant mogłem się pochylić nad tym, jak to wygląda.


To okazało się, że proporcje są po prostu odwrotne. I ktoś sobie 15 tysięcy zostawiał, 5 tysięcy na reklamę wydawał, a ponieważ nie wysyłał raportu, albo robił je jak chciał i klient nie miał dostępu do konta, żeby to samodzielnie sprawdzić, to dwa lata zajęło, zanim w ogóle zdążył się zorientować, że chyba jednak, jak na skalę wydatków, to jego działania marketingowe są lekko niedoszacowane.

Jak oszukują agencje SEO – przykład

Dokładnie taką samą sytuację miałem, kiedy współpracowałem z jedną firmą w zakresie oceny tego, jak firma od SEO tworzy dla nich pozycjonowanie. I był mityczny budżet na linki, ale oczywiście opłata była jedna, i z tejże opłaty po prostu firma miała takie linki zakupywać, ale potem się okazało, że po prostu poproszona o dostarczenie tych linków nabrała wody w usta, no bo jakieś tam nasze zaplecze i tak dalej, co swoją drogą, najlepszą metodą pozycjonowania nie jest, więc finalnie dostarczonych linków było zero.

I tak naprawdę nie było żadnych raportów, czy faktur, które pozwoliłyby stwierdzić, że cokolwiek było kupowane. Więc kto wie, jak ta sytuacja, bo akurat jest rozwojowa, kiedy to nagrywamy, się finalnie skończy, ale gdybym miał obstawiać, to obstawiałbym, że raczej te linki, po prostu zakupione nigdy nie zostały, a ten budżet został skonsumowany, być może na jakieś inne cele spółki od SEO.

Nie powierzaj agencji wszystkich działań marketingowych


Problem czy patologia numer 5? Taki kolejny cytat, który możesz właśnie usłyszeć, i jak widzisz, jest to dalej nadbudowa nad poprzednimi elementami. Wie Pan, to my Panu te wszystkie konta reklamowe założymy, to będzie u nas, nie będzie Pan tym się musiał w ogóle zajmować, tak będzie dla Pana, drogi kliencie, wygodniej. I doskonale rozumiem, dlaczego wielu klientów na to idzie, w sensie po to się zajmuje, czy wynajmuje agencję reklamową, żeby trochę mieć problem marketingu oddelegowany na zewnątrz, ewentualnie przy wymaganej, jakby nie było w każdych tego typu działaniach, regularnej współpracy. Natomiast po prostu chcemy, żeby zajął się tym ktoś inny, najlepiej od pierwszego dnia. Więc kiedy ktoś przychodzi z propozycją, że wszystko zaraz zrobi, założy, brzmi to jak świetna wartość. W praktyce natomiast mogą być dwa problemy, które z tego wynikają.


Jeden może wynikać ze złej woli, a drugi może się narodzić po prostu z czyjejś niewiedzy. To jest takie piękne amerykańskie przysłowie, które może mieć w tym momencie doskonałe zastosowanie. Nie przypisuj złej woli czemuś, co można spokojnie wytłumaczyć głupotą. Natomiast skupmy się na tym pierwszym aspekcie, czyli aspekcie właśnie złej woli.

Wyobraź sobie, że podpisujesz umowę. Firma mówi, że założy dla Ciebie wszystkie niezbędne konta reklamowe, kody śledzące, co za tym idzie w grę, wszystkie kody Google Analytics, kody do remarketingu, rzeczy, którym poświęcałem inne odcinki. Nie czas na technikalia dzisiaj. I dopóki jest dobrze, to jest dobrze.

Natomiast może przyjść moment, w którym postanowisz się z taką firmą, rozstać albo po prostu postanowisz przetestować inną. I wtedy ta druga firma przyjdzie i powie nie.

Problemy pojawiają się po zerwaniu umowy


I jakkolwiek wydaje się to głupie, to ja byłem ofiarą ponownie tym trzecim w tej relacji już wielokrotnie. Kiedyś, tu nie mogę wskazać konkretnej firmy, miałem okazję pracować z pewnym dużym dystrybutorem filmowym. I co za tym idzie, zostałem poproszony o przygotowanie kampanii w mediach internetowych, głównie na Facebooku i Google, promującej pewne dwie rzeczy. Dwa filmy science fiction.

Do tej pory firmę dystrybutora obsługiwał dom mediowy, a teraz na potrzeby tych dwóch konkretnych tytułów, w ramach zobaczenia czy przypadkiem inna firma nie poradziłaby sobie z tym lepiej, miałem być poproszony ja i moja ekipa. Więc w teorii wszystko okej, rozumiemy to.

Więc prosimy o dostępy do kont, na których takie działania są prowadzone. No i okazuje się, że dystrybutor nam mówi, że konta są, ale są prowadzone przez agencję, agencja nimi zarządza, w sensie dom mediowy nimi zarządza, więc podbijamy do domu mediowego i prosimy, no to dajcie nam dostępy. A w odpowiedzi słyszymy, spadajcie.

I co się okazuje? Potem w takim razie prosimy klienta, mówimy, drodzy kliencie, no dom mediowy utrudnia nam pracę, nie chce nam dać tych dostępów, kampanię trzeba praktycznie na cito odpalać, co robić? Odezwijcie się do nich.

Klient się odzywa i słyszy, i potem do mnie wraca. I to jest cytat, nie słyszałem, nie spodziewałem się, że kiedykolwiek go usłyszę. Nie możemy wam dać tych dostępów, ponieważ nasz dom mediowy strzelił focha i się na nas obraził.

Utrudnianie pracy kolejnej agencji


I finalnie skończyło się to w ten sposób, że po prostu utrudnili nam robotę. Myśmy musieli założyć na szybko nowe konta reklamowe, tylko na potrzeby tego projektu, które umówmy się, od razu było wiadomo, że poradzą sobie odrobinę gorzej niż by mogły, bo nie miały całej masy akumulowanych latami danych o promocji wszystkich pozostałych filmów tego dystrybutora. Ale na koniec dnia okazało się, że i tak wykręciliśmy pięć razy lepsze wyniki, bo po prostu uwaga, ktoś się tymi kampaniami zajmował, a nie, tak jak robiła to poprzednia firma do tej pory.

Nie pozdrawiam, bo jeżeli tego słuchacie, to wiecie, że o was mówię.

Dlaczego warto samodzielnie założyć konta reklamowe

Natomiast to jest właśnie powód, dla którego warto mieć takie rzeczy zwyczajnie u siebie. Bo w tej sytuacji, w której chcesz po prostu jedną firmę odsunąć z dowolnego powodu, chociażby takiej, że taka jest twoja decyzja o współpracy, to robisz to kilkoma kliknięciami. I nie będzie ktoś miał takich możliwości, żeby cię po prostu z tego tytułu potem zaszantażować.

A drugi powód, dla którego warto tak robić i drugi komponent z tego, że tak powiem, powiedzenia, którym się posłużyłem wcześniej, jest kwestia, że czasami niewiedza kosztuje. I kilka razy widziałem taką sytuację, gdzie akurat z intencją dobrej woli, rzeczywiście chcąc pomóc klientowi, agencja postanowiła sama założyć konto, na przykład u siebie w menadżerze firmy. A potem się okazało, że konto założone w ramach jednego menadżera firmy nie może być przeniesione do jednego menadżera firmy, bo nie.

Więc nawet firma, która w toku rozwiązania współpracy chciała oddać konto, które dla klienta stworzyła, finalnie nie mogła tego zrobić, mogła co najwyżej dać wieczyste użytkowanie, ale to dalej jest niepokojące, bo kto wie, co mogłaby robić z tymi danymi, wszystko by widziała, w każdej chwili mogłaby jednak zmienić zdanie, gdyby się okazało, że coś jest nie tak, więc potencjalnych problemów jest milion.

Wracając więc, o ile rozumiem, wracając do tych poprzednich punktów, dlaczego dla niektórych firm czy agencji taki model posiadania tego u siebie jest wygodny i jestem w stanie wygenerować 10 uczciwych powodów, dla których tak się dzieje, to z perspektywy proklienckiej uważam, że dużo wygodniejsze i dużo ważniejsze dla Ciebie powinno być posiadanie tych danych i tych kont u siebie. A co za tym idzie, jeżeli ktoś nie chce Ci tego dać, to to powinno Cię głęboko zaniepokoić.

Brak możliwości rozwiązania umowy 


Punkt nr 6 to myślę obok braku raportowania punkt taki najczęściej już zauważalny, ale być może dla porządku dyskusji warto o nim powiedzieć, czyli są to długoterminowe umowy bez możliwości wypowiedzenia, albo z bardzo długimi okresami wypowiedzenia i w tym brylują wszelkiego rodzaju agencje typu SEO za 500 zł, które zdobywają klienta, w taki sposób, że podpisuje on umowę na rok, w której są jakieś dziwne kary umowne za jej wcześniejsze zerwanie, cała masa dziwnych warunków, materiał na zupełnie inny odcinek.

Generalnie albo będziesz musiał 3 miesiące, czy pół roku z tą firmą pracować, albo większości klientów bardziej się opłaca dociągnąć tę umowę do końca, choć efektów brak, niż ją w tym momencie zrywać. Więc jeżeli ktoś oferuje Ci umowę, z której bardzo trudno się wyplątać, to albo rzeczywiście ma jakieś złe zamiary, albo nic nie będzie robił, albo nawet jeżeli jest uczciwy i po prostu taki jest ponownie jego model działania, to i tak nie jest to dla Ciebie wygodne.

Przykład 

I ponownie anegdotka z konsultanckiego doświadczenia. Miałem jakiś czas temu okazję, ja i moja ekipa, w tym wypadku ekipa Suasio, pracować przy projekcie doradczym dla kampanii internetowych pewnego muzeum. Dużego muzeum, nie mogę powiedzieć którego. Na czym jednak polega problem, tudzież zabawna strona tej sytuacji? To muzeum ma firmę, która prowadzi dla niej działania marketingowe, a w ramach tych działań również na przykład kampanie na Facebooku, czy w Google.

Sęk w tym, że w toku współpracy okazało się, że ta firma ma tak małą wiedzę, w sensie specjaliści akurat z tego projektu, że klientowi bardziej się opłaca zainwestować więcej, żeby nabyć kompetencje u siebie z pomocą mojego zespołu i dodatkowo zaudytować tamte kampanie, żeby potem pójść na cykliczne spotkania z agencją i im powiedzieć co mają robić.

Bo kiedy ta firma w toku regularnych spotkań pyta dobra, to co zrobimy? To odpowiedzią jest albo głucha cisza, albo jakieś odgrzewane kotlety w zakresie pomysłów, generalnie brak inicjatywy, brak zaangażowania, brak prawdopodobnie również kompetencji, znajomości systemów, ale długoterminowa, ciężka do rozwiązania umowa, w tym momencie dochodzą jeszcze kwestie prawa zamówień publicznych i tak dalej. Więc tutaj tak naprawdę to, co tę firmę wiąże sprawia, żeby trzeba było szukać takiego plastra na gorejącą ranę pod postacią mojej firmy doradczej, żeby cokolwiek w tymże układzie zmienić.


Czy chcesz mieć taką sytuację? Podejrzewam, że nie. Więc na to również warto zwrócić uwagę.

Autorskie rozwiązania generujące problemy

I wreszcie, ostatni punkt, który jest z kolei związany z tzw. agencjami interaktywnymi czy firmami tworzącymi strony www. Jest to kompetencja często również realizowana przez agencje reklamowe, więc pozwoliłem sobie pod tą kategorię to podciągnąć.

Tym elementem jest, proszę pana, my chętnie zrobimy panu stronę internetową, natomiast zrobimy ją, uwaga, na naszym autorskim systemie CMS. Dzięki temu, proszę pana, my będziemy tam mogli z kimś świetnie zarządzać, ta strona będzie świetnie się pozycjonowała, no i wie pan, będzie bezpieczna, no bo te wszystkie darmowe systemy, jakieś WordPressy, jakieś coś, no to przecież jest dziurawe jak ser szwajcarski. Ktoś panu wejdzie, wykradnie dane i tak dalej, i tak dalej.

I ponownie, jak pamiętasz, są sytuacje i są firmy, dla których wyłącznie dedykowane, napisane pod nich systemy zarządzania treścią na stronie, czyli tzw. CMSy, są jedynym słusznym rozwiązaniem. Jestem jednak gotowy założyć się o całkiem spore pieniądze, że w zdecydowanej większości, kiedy autorskie systemy są firmom oferowane, to te firmy tego nie potrzebują.

Natomiast dlaczego jakiś wykonawca to oferuje i to jeszcze po niższej cenie, niż robienie tego na jakiejś innej platformie? Ponieważ z takiego układu, nie wdając się w technikalia, ciężko się potem wyplątać.

Dowolny inny deweloper spokojnie odnajdzie się na stronie zbudowanej w systemie, czy na silniku, który zna, jak np. globalnie dominujący WordPress, a nowego systemu musiałby się całkowicie nauczyć. Całe dokumentacje techniczne, czy cokolwiek tamci programiści robią. Ja na tyle, aż techniczny również nie jestem. Jest to z definicji problematyczne.

Dodatkowo płatne usługi

Co więcej, Ty jesteś wówczas uwiązany do tej jednej firmy autorów danego CMS. Dlatego, że na WordPressie, jeżeli ja chcę wgrać nowe narzędzie, nowy kod śledzący, nową rzecz zmienić, tekst zmienić, to przy odpowiedniej konstrukcji strony jestem w stanie wejść i zmienić to po prostu w kilka sekund samodzielni. Nawet bez zaproszenia firmy, która mi te rzeczy na stronie wykonywała. Im mogę zostawić wyłącznie najcięższe zadania, najtrudniejsze zmiany. Taką bieżącą optymalizację, testy itd., dodawanie plików, obrazków, aktualności robić absolutnie sam.

Natomiast, jeżeli masz autorski CMS, to on właśnie bardzo często jest zbudowany w taki sposób, żeby się go łatwo i tanio sprzedało, bo potem drugie tyle, jak nie więcej, ktoś zarobi na tym, że okaże się, że chcesz wrzucić aktualność na stronie, ale to się nie da, trzeba zapłacić firmie.

Chcesz zmienić zdjęcie w tle na jakiejś podstronie usługi? Samemu się nie da, musisz zapłacić. Chcesz dodać nową podstronę z jakimiś informacjami? I pewnie wiesz, jaka w tym momencie byłaby odpowiedź. No i cóż, takiej sytuacji również nie chcesz, więc gorąco i mocno się zastanów za każdym razem, kiedy jakaś firma zaproponuje Ci, że ma super autorski CMS, do tego tańszy i bezpieczniejszy, czy jakkolwiek będzie to bronić, niż ten standardowy.

Dopytaj o te rzeczy i możliwości, na które ten system Ci pozwoli, bądź nie pozwoli właśnie, na swojej stronie robić.

Jak najczęściej oszukują agencje reklamowe – siedem sposobów

Uff, siedem sążnistych punktów, z których zapewne nie jednym nacisnąłem na odcisk, nie jednemu właścicielowi średnio uczciwej agencji, ale jak to mawiał Lord Farquaad we Shrek’u, jest to poświęcenie, na które jestem gotów. Mam nadzieję, że dla Ciebie, jako dla właściciela biznesu, bądź osoby, która na co dzień pracuje, czy decyduje o tym, z jaką agencją, domem mediowym, firmą tego typu, po prostu współpracować, będzie to odcinek, który albo pozwoli Cię ustrzec przed jakimiś błędami, albo pozwoli jakiegoś błędu w przyszłości uniknąć, czy wyplątać się z problematycznej sytuacji tego typu.

 Jeżeli natomiast potrzebowałbyś kogoś, kto z zewnątrz właśnie spojrzy na to, jak obecnie wyglądają Twoje relacje z agencją, czy Twoje działania marketingowe, czy sprzedażowe, to gorąco zapraszam. W ramach czy agencji marketingowej digitalk, czy w ramach mojej drugiej firmy, spółki doradczej Suasio, prowadzimy tego typu audyty i konsultacje i chętnie zobaczymy, czy ktoś Cię oszukuje, czy Cię nie oszukuje, ale to jest temat na zupełnie inną okazję.

Stosowne linki znajdziesz oczywiście w opisie tego odcinka. Tymczasem bardzo dziękuję Ci za uwagę. Mam nadzieję, że będzie to dla Ciebie odcinek przydatny. Wyślij go każdemu, kto powinien go zobaczyć, a pewnie jest wiele takich osób. Do zobaczenia, bądź usłyszenia w przyszłym tygodniu i cześć!

No i co? No i co? Kontrowersyjnie leje się krew. Pewnie, że przykłady podajesz, nie? Zawsze staram się szykować. Nazwy podawał film, to byłoby jeszcze… Nie, bo się nagrywa. Nie podpuścicie mnie.

Może Cię zainteresować:

Książki o marketingu, które warto przeczytać

Jak uporządkować marketing w firmie?

Rozliczanie się za efekt z agencją marketingową