Jak PISAĆ POSTY NA LINKEDIN, by były skuteczne?

Z tego wpisu dowiesz się, jak napisać post na LinkedIn, aby był on interesujący dla Twojej publiczności. Omawiam w nim trzy kluczowe pytania, które pomogą Ci poprawić jakość komunikacji nie tylko na tej platformie, ale i w innych social mediach. Ich zastosowanie znacząco zwiększy skuteczność pisanych przez Ciebie postów na LinkedIn. Przedstawię Ci je na konkretnych przykładach, abyś mógł łatwo wdrożyć je w swojej strategii marketingowej.

Transkrypcja

Dzisiaj mam dla Ciebie trzy pytania, dzięki którym będziesz prowadzić profil Twojej firmy na LinkedInie lepiej. Zaczynajmy.

Dzień dobry, dzień dobry, dzień dobry. Dzisiaj konkretnie porozmawiamy sobie o jednym z moich ostatnio absolutnie ulubionych tematów, jakim jest prowadzenie firmowych i nie tylko profili na LinkedInie.

Jak pisać posty na LinkedIn, by angażować odbiorców?

Tak się w sumie złożyło, że w ostatnich latach LinkedIn jest coraz mocniej,
coraz częściej wykorzystywany przez firmy z mniejszym bądź większym sukcesem do komunikacji w szeroko pojętym B2B. Natomiast na takiej prawdziwej fali wznoszącej, w mojej indywidualnej opinii, znalazł się gdzieś od około półtora roku.

 Dlaczego tak jest? W sumie nie wiem, czemu marki dopiero tak mocniej postanowiły wykorzystywać ten kanał. Może już uznały, że na Facebooku zrobiły co mogły, a może, to taka ciekawostka, jest to kwestia awarii.

Otóż nie wiem czy wiecie, za każdym razem, kiedy produkty meta, Facebook, Instagram, Messenger, mają jakąś awarię, to najwięcej ludzi zakłada konta właśnie na LinkedInie. I może z tego, moi drodzy, zaczynając od pewnych danych, wziął się mały przyrost.

Dlaczego warto wykorzystać LinkedIna w biznesowej komunikacji?


Otóż LinkedIn w Polsce ma już 6,7 miliona użytkowników. Dla porównania Facebook ma ich około 24, Instagram kilkanaście. Więc mogłoby się to wydawać kilkakrotnie mniej, natomiast zważmy na to, jakiego rodzaju są to użytkownicy. Są to wyłącznie użytkownicy biznesowi, na takich właśnie na tym kanale chcemy.

I druga wątpliwość. Ta ważniejsza statystyka, są to dane z takiego raportu, który wychodzi mniej więcej raz na kwartał, Social Media Trends i Reports, jest to wzrost 22% rok do roku.


Więc rzeczywiście duży i zdający się potwierdzać tę moją tezę, bądź hipotezę, właśnie o tej modzie na LinkedInie, która ostatnio się zwiększyła.


Inny śmieszny fakt jest taki, że ostatnio zostałem uznany przez magazyn My Company za jeden z topowych głosów LinkedIna w Polsce w rozumieniu profili, które warto obserwować. Więc poczułem się, mówiąc trochę żartem, a trochę serio, zobligowany, żeby dopytać, czy dowiedzieć się na przykład, zastanowić wspólnie z Tobą, wspólnie z Wami, czym się kierować przy ocenie swoich postów na LinkedInie.

Trzy pytania, które pozwolą Ci tworzyć lepsze publikacje


I stąd właśnie te 3-4 pytania, które przygotowałem dla Ciebie, które mają za zadanie pomóc Ci z jedną bardzo prostą rzeczą. Po tym jak napiszesz dla swojej firmy, czy na swój profil prywatny, aczkolwiek bardziej w kontekście firmy, jakiegoś posta i zadasz sobie pytanie, czy to jest potencjalnie dobry post, taki, który może się spodobać Twojej publice, to w zależności od tego, co odpowiesz, będziesz w stanie stwierdzić, że albo są na to szanse, albo takie szanse są mniejsze.

No więc co, przejdźmy już bezpośrednio do rzeczy.

1. Czy publikujesz posty na LinkedIn, które angażują odbiorców?


Pierwsze takie pytanie, ponieważ z każdej z tych pytań staram się omówić na kilku co najmniej przykładach, to moje ulubione pytanie, które zadaję zawsze, kiedy audytuję swoją drogą jakiekolwiek profile społecznościowe jakiejkolwiek firmy, jest to pytanie, czy Twój post to post typu aha.

I powiem Ci szczerze, że kiedy tylko mówię o tych postach typu aha, to większość ludzi intuicyjnie wie, jakiego typu posty mam na myśli. Są to takie posty, po których lekturze jedyną potencjalną reakcją, której można byłoby się spodziewać, jest reakcja, okej, aha, i co mam z tym zrobić.


Ani nie ma tam żadnego wyraźnego wezwania do działania, ani trochę nie wiadomo, dlaczego autor o tym pisze. Jest to bardziej informacja prasowa, udostępniona na LinkedInie bądź w innym medium, niż post społecznościowy, chcący generować dyskusję, dzielić się wiedzą, czy robiąc inną z tych górnolotnie brzmiących, ale naprawdę istotnych z punktu widzenia prowadzenia profili społecznościowych rzeczy.


Więc pójdźmy sobie na przykłady, bo takie rzeczy są zawsze najłatwiejsze do zrozumienia. I z góry przepraszam wszystkie firmy bądź instytucje, które na potrzeby tej dyskusji wybrałem, no ale od czegoś trzeba się odbić.

Nie znam oczywiście wyników ich wszystkich od środka, więc oczywiście może się produkuję po próżnicy, ale do narracji jak najbardziej mi pasują.

Przykład nr 1 – format, który nie zachęci użytkowników, by skomentowali Twój post

I pierwszy przykład z Akademii Leona Koźmińskiego jest to post, który brzmi mniej więcej w ten sposób:

7 marca po raz pierwszy zaprezentowaliśmy salę A 206 w zupełnie nowej odsłonie to efekt naszej współpracy z Profit Development S.A.

Dziękujemy.

W dniu otwarcia mieliśmy zaszczyt gościć Tomasz Stoga, prezesa Profit Development, który przybliżył nam świat rynku deweloperskiego. Jego wykład otworzył oczy na to, jak wielka gra toczy się na tym rynku. Dowiedzieliśmy się, jak przebiega proces planowania kupna nieruchomości od poszukiwania gruntów po zrozumienie, co wpływa na ich cenę.

Otwarcie sali odbyło się wraz z wyjątkowym spotkaniem absolwenckim, dzięki czemu był to pełen inwestycji. Dzięki inspiracji i networkingu, dzień prawdopodobnie, ale tego nie ma napisanego, w wydarzeniu wzięła udział również dr Sylwia Halas-Dej, dziekan Kozmiński i Executive biznes i tak dalej.

Dziękujemy wszystkim obecnym. Fajnie, że nas odwiedziliście.

I tego typu post, to jest właśnie post, na którego jedyną potencjalną reakcją, jeżeli go w zasadzie przeczytasz, jest reakcja typu, no okej, aha, i co z tego.

Trochę nie wiadomo, co mamy wobec tego z czymś takim zrobić. Tymczasem dałoby się do tego tematu podejść zupełnie inaczej, ale najpierw jedna uwaga natury ogólnej.

To nie jest tak, że tego typu postów publikować nie możemy. Często bowiem będzie sytuacja, w której samym celem obecności na LinkedInie, albo celem pewnych postów, będzie po prostu informowanie o czymś.

Jest to częste, kiedy na przykład prowadzimy profile dla prezesów, którzy tak naprawdę dzielą się czymś, co jest mniej lub bardziej PR-ową informacją prasową, w mniej lub bardziej zwięzłych, bądź sympatycznych, czy bardziej ludzko podanych, niżli w takiej informacji słowach.

Tak działa algorytm


Czyli właśnie jako firma chcemy dzielić się nową linią produkcyjną, targami, w których byliśmy obecni, itd. Jednak należy się wówczas nastawić na to, że szansa, że tego typu posty rzeczywiście rozniosą się po LinkedInie, zwiększą nam zasięgi, dotrą do decydentów w firmach, z którymi chcemy realnie handlować, jest dużo, dużo mniejsza.


Nie nawet dlatego, że ci ludzie nie chcieliby takich treści przeczytać. Być może tylko one są im potrzebne do tego, by faktycznie zgłosić się do nas z propozycją współpracy. Po ofertę, czy z jakimś innym elementem.

Sęk w tym, że algorytmy mediów społecznościowych, oparte jednak o reakcje i interakcje, czyli rzeczywiście jakieś życie wokół profilu, i LinkedInie nie jest tu wyjątkiem, takich treści nie premiują. A jeżeli jedyną reakcją, którą poza napisanie być może gratulacji przez pracowników jest jakiś być może like i nic więcej, to w zasadzie ciężko będzie nam właśnie metodami niewymagającymi dużego budżetu dotrzeć do tego szerszego grona odbiorców.

Jeżeli więc się okaże, że większość postów, które publikujesz na firmowym, bądź prywatnym profilu, to właśnie posty typu AHA, to prawdopodobnie potrzebujesz odrobinę zmodyfikować swoją strategię, również o treści, które mogą mieć poprzez wezwanie do dyskusji, jakieś wezwanie do działania, czy po prostu czysty walor edukacyjny, który prawdopodobnie akademia próbowała tu poruszyć, mówiąc właśnie o tym, czym był wykład, ale, o czym za chwil parę, nie zrobiła tego wystarczająco głęboko.

Więc w tym momencie będzie potrzebna zmiana takiej strategii i przeplatanie postów typu AHA z postami o trochę innej wartości i skupieniem na odbiorcy.

Przykład nr 2 – omawiam treści na LinkedIn, mówiące o targach i konferencjach

I najprostszą na przykład rzeczą, którą mogę podać, czy takim przykładem, który mogę podać na egzemplifikację właśnie czegoś takiego jest, myślę, wspólna dla wszystkich firm B2B obecność na targach, bądź konferencjach. I za każdym razem, kiedy ktoś z firmy, albo firma, niemalże za każdym razem jest na jakichś targach, czy konferencjach i publikuje wpis z tejże, to wygląda on mniej więcej jak w wypadku sympatycznej tu Natalii, która tłumacząc tak na szybko z angielskiego na polski, napisała posta mniej więcej tej treści.


Wczoraj byłam na inspirującym święcie kapitalizmu Volume 5, konferencji organizowanej przez Adriana Gorzyckiego i Bartosza Kolanka. Wielkie z głębi serca podziękowania dla każdego speakera za podzielenie się swoją wiedzą i doświadczeniem. Wasze prezentacje dały mi prawdziwe bogactwo inspiracji i praktycznej wiedzy. I parę hashtagów i parę oznaczonych osób.


Czy to jest taki post, który publikują często właśnie osoby z firm albo firmy, o prostym przekazie. Byliśmy na konferencji. W teorii, czy w takim punkcie wyjścia jest to po prostu post typu aha i nic się z tym nie da zrobić.

Tymczasem da się, pod warunkiem, że zadamy sobie pytanie, co ja mogę powiedzieć o tym, że na tej konferencji byłem, co może być nie tylko wartością dla mnie mówić, że byłem, ale również wartością dla kogoś. Na przykład czego się tam dowiedziałem, a co może się Tobie przydać.

Przykład nr 3 – najlepiej publikować to, co będzie przydatne dla Twojej grupy docelowej

I jako właśnie kontrapunkt do tego posta mamy post Norberta Uselisa, który od samego tytułu, nagłówka, początku zdradza dokładnie tę metodykę, czy to podejście, o którym powiedziałem przed chwilą.

14 najważniejszych wniosków z wczorajszego święta kapitalizmu na temat biznesu, marketingu i życia.

Spędziłem ponad 14 godzin na święcie kapitalizmu. Wysłuchałem kilku mocnych prelekcji. Rozmawiałem z wieloma świetnymi ludźmi. Kilkukrotnie wyciągałem telefon, aby coś zanotować. Działo się naprawdę dużo.

Oto 11 najważniejszych wniosków i przemyśleń, które chcę zapamiętać. 

Przykład pierwszy. Nasze kontakty to najważniejszy zasób w życiu oraz biznesie. Nie chodzi o kasę, nie chodzi o super samochody, nie chodzi też o drogie ciuchy. W tym wszystkim chodzi o kontakty. Właśnie one są prawdziwą wartością.

Przykład drugi. Najlepsza inwestycja to inwestycja w siebie. I tak dalej, i tak dalej.

Ten post nie jest postem pod tytułem byłem na konferencji.


Jest postem, którego myśl przewodnią dałoby się streścić jako byłem na konferencji, o to czego się nauczyłem, być może dla ciebie też to będzie inspirujące.

Jest to post, który w teorii mógłby być właśnie tylko postem typu aha, ale wychodzi z perspektywy podzielenia się jakąś przydatną wiedzą z odbiorcą.

Dawaj odbiorcom wartość i prowokuj do dyskusji

Dałoby się wziąć posta Akademii Leona Koźmińskiego, który cytowałem przed chwilą, która pisze właśnie o tym, że Tomasz Stoga przybliżył nam świat rynku deweloperskiego, ale pisze o tym niewystarczająco głęboko. Gdyby kilka więcej tych myśli z tego wykładu również się pojawiło, to ten post byłby odrobinę bardziej edukacyjny i kto wie, może rozgorzałaby wokół niego jakaś dyskusja na temat rynku deweloperskiego, czy tychże zmian, którą pan Tomasz Stoga, prezes Profit Development rzeczywiście w swoim wykładzie poruszył.


Stąd pierwsze pytanie, które zadajemy sobie zawsze po napisaniu wpisu brzmi czy to post typu aha? Jeżeli odpowiedź jest tak, to niekoniecznie oznacza, że z postem jest coś nie tak, być może chcieliśmy po prostu ten efekt osiągnąć, ale warto się zastanowić, czy nie będziemy teraz mieli nadreprezentacji, akurat tego typu postów.

Czy warto pisać posty na LinkedIn, które zaczynają się banałem?

Drugie pytanie brzmi następująco. Czy pierwsze zdanie tego postu jest oczywistością albo stwierdzeniem oczywistości, czy inna forma tego pytania, czy post zaczyna się banałem?

Jest taki typ otwarcia artykułów nawet, szczególnie tych pisanych pod SEO przez firmy, agencje itd., jak również w ogóle początków postów w mediach społecznościowych, które ja nazywam Słońce jest żółte, a trawa zielona. Czyli takie absolutne stwierdzenia oczywistości.

Szukamy sobie np. artykułów w sieci, czy warto tworzyć treści, albo jak tworzyć treści i pierwsze zdanie artykułu, które się wysoko wypozycjonuje, będzie brzmiało mniej więcej tworzenie treści we współczesnym marketingu jest naprawdę ważne.

I czytasz coś takiego i już ci się nie chce. Widać, że ktoś po prostu wychodzi od ogółu i dopiero gdzieś tam być może pojawi się jakiś rzeczywiście interesujący szczegół. Tymczasem to właśnie pierwsze zdanie ma największy wpływ na to, czy komuś będzie chciało zapoznać się z Twoją treścią, czy nie.

Co więcej, moc pierwszego zdania jest tak duża, że jeżeli dobrze napiszemy sam początek, to potem ktoś ekstrapoluje dobre wrażenie tego początku na pozostałą część posta.

Czyli wystarczy zrobić dobre wrażenie, a potem możemy już pisać mniej więcej standardowym, nawet bardziej nudnym stylem, ale w pamięci osoby zostanie jeszcze ten początek, który rzeczywiście przykuł uwagę.

I uwaga, mówiąc początek, mam na myśli nie tylko to, co na przykład będzie faktycznym fragmentem tekstu, ale być może również główne hasło, które pojawia się na grafice, sam początek filmiku i hasło, które pojawia się być może na jakiejś początkowej planszy.

Jest więc kilka takich elementów zaczepnych, które moglibyśmy użyć. Spójrzmy więc sobie na dwa przykłady.

Przykład nr 4 – content jedynie informacyjny

Pierwszy, skoro już o obecności na targach mówiliśmy, wygląda w ten sposób.

Chcielibyśmy podzielić się z Wami, że w dniach od 5 października do 8 października braliśmy udział w targach Arena of Beauty w Sofii. 

Było to dla nas wyjątkowe wydarzenie ze względu na możliwość zaprezentowania po raz pierwszy naszych naturalnych kosmetyków na tego typu wydarzeniu w Bułgarii. I dalej już nawet nie czytam. 

Po pierwsze ten post się od strony informacyjnej zanadto nie rozwija, a po drugie to są cztery linijki tekstu, no prawie cztery, które mówią po prostu o tym wtedy i wtedy byliśmy na targach. Czy od tego należałoby zacząć? No nie, tego typu postów na LinkedInie widzimy całą masę, więc stwierdzimy, aha kolejne stwierdzenie, że ktoś był na konferencji i co z tego.

Jakże inaczej wygląda post opublikowany przez Norberta, którego pozdrawiam, który podawałem przykład czy dwa przykłady temu, gdzie od razu, od samego początku miałem stwierdzenie, że dowiem się kilkunastu lekcji, które ta konkretna osoba, a mogłaby to być również firma, wyciągnęła z obecności na konferencji, którą w tym wypadku było święto kapitalizmu.

Przykład nr 5 – przyciągnij uwagę

A tymczasem spójrzmy na inny, pozytywny z kolei przykład z Cukierni Sowa.

 Cukiernia Sowa która postanowiła opublikować, jak prawdopodobnie wszyscy, życzenia na Dzień Kobiet, więc 8 marca i mogłaby rzucić po prostu taką klasyką klasyki na zasadzie, z wielką przyjemnością składamy najserdeczniejsze życzenia wszystkim kochanym kobietom w naszej ekipie bla bla bla.

A zamiast tego na grafice w ogóle przygotowanej fantastycznie w formie karuzeli znajdują się fakty na temat rzeczywistej istotności kobiet w strukturach tej firmy. Pierwszym co nas wita jest liczba.

72 procent kobiet zajmuje stanowiska kierownicze w cukierni Sowa.

To jest fantastyczne otwarcie posta i aż sprawia, że mamy ochotę czytać dalej. Co jeszcze?

Zapewniamy równość płac dla wszystkich pracowników.

To jest coś, co prawdopodobnie firma pragnie życzyć, żeby było normą w i dziwne w ogóle, że gdziekolwiek jeszcze nie jest w kraju, po prostu w każdej standardowo zdrowo funkcjonującej firmie.

I dopiero potem następują standardowe życzenia. Po tym jak przyciągnęliśmy uwagę na to, co stare marketingowe hasło mówi – wyróżnij się albo zgiń.

Problem z konwencją

A mi bardziej przychodzi do głowy coś takiego, co często mówię w kontekście właśnie pracy nad komunikacją, że każdy chwyt albo każda marketingowa technika używana w nadmiarze staje się widoczna. A jak staje się widoczna, to przestaje działać.

Jeżeli więc wszyscy rozpoczynają posty w ten sam sposób, to choć może na początku mogło to przyciągać uwagę, to z czasem przestaje, bo widzimy to stanowczo za dużo.

To jest ten sam efekt, który znasz. Znasz na przykład z ogłoszenia pracy, gdzie w związku z dynamicznym rozwojem i tak dalej, gdzie pewien sposób nawet komunikowania realnych wartości, czyli mówienie o owocowych czwartkach.

Kurde, fajnie mieć owoce w biurze. Ja mam na przykład firmę zdalną, muszę sobie sam kupić. Nikt mi nie przyniesie.

Taki pewien sposób komunikowania prawdziwych wartości stał się po prostu memem, wręcz żartem. Tylko wyłącznie dlatego, że tak często się pojawiał w ten sam sposób w standardowych ogłoszeniach.

I nawet pewną metodą stało się żartowanie z tego. Gdzie ludzie mówią, no u nas nie ma owocowych czwartków, ale coś tam. I poprzez to obśmianie konwencji, jak to nazywam, po prostu się odróżniają.

Tutaj firma po prostu postawiła na stare, dobre, copywriterskie techniki i zaczęła od jakiegoś faktu, bądź ciekawej liczby, zamiast w dniach tych i tych byliśmy tu i tu, albo z uwagi na Dzień Kobiet składamy wszystkim kobietom najserdeczniejsze życzenia.

Więc pytanie numer dwa brzmi, czy twoje otwarcie jest oczywistością, stwierdzeniem oczywistości, czy post zaczyna się banałem.

Jeżeli tak, to tu już nie będę aż tak liberalny, jak przy pierwszym pytaniu. Generalnie nad takim postem należałoby popracować i znaleźć jakiś wyróżnik, bądź sposób ujęcia tematu, który będzie po prostu inny i interesujący dla grupy docelowej.

Czy Twoje treści na LinkedIn omawiają temat wystarczająco głęboko?


Pytanie numer trzy brzmi – czy wchodzisz w temat wystarczająco głęboko?

Kiedyś przeczytałem takie zdanie, z którym się bardzo głęboko zgadzam. To było chyba zdanie Nawala Ravikanta, jednego z takich internetowych filozofów, bądź komentatorów, który powiedział coś takiego. Większość książek mogłaby być postami na blogu, a większość postów na blogu dałoby się zamknąć w dwóch,
trzech tweetach. Tymczasem zajmują po czterysta stron, człowiek się potem musi przez nie przebijać. To ja z kolei powiedziałbym w kontekście dobrze prowadzonego profilu w mediach społecznościowych, rzecz zgoła odwrotną.

Większość tematów poruszanych, który próbuje się zamknąć w jednym poście, byłyby materiałem na artykuł na blogu. Większość artykułów na blogu, tudzież tematów, które próbuje się zamknąć w formie jednego artykułu, byłyby tematem, nawet na całą książkę.

A to z kolei sprawia, że potem próbujemy napisać dwa, trzy akapity o bardzo skomplikowanym zagadnieniu i siłą rzeczy ślizgamy się na powierzchni. Więc osoba prawdziwego eksperta bądź ekspertki po drugiej stronie nie widzi w tym sobie wartości, bo takie ogólniki to ona już zna, a w mediach społecznościowych, w komunikacji szuka tego prawdziwego mięsa, które ciężko jest zdefiniować, ponieważ na to jest kwestia ekspertyzy w konkretnym segmencie czy kategorii, więc odpowiedź na to pytanie znasz tylko ty, nie ja w kontekście swojej własnej branży.

Natomiast intuicyjnie czujemy, kiedy coś jest napisane bardzo ogólnie, kontra kiedy coś jest naprawdę, wchodzi głębiej temat. I podam przykład, który rzucił mi się w oczy.

Przykład nr 6 – buduj wizerunek eksperta

Tutaj firma Multichem pisze w ten sposób.

W zeszłym tygodniu mieliśmy wyjątkową okazję do wspólnego wzrostu i jedności w naszej firmie. Zorganizowaliśmy wewnętrzne szkolenie z naszego najnowszego produktu, bo przecież nie tylko technicy powinni znać nasze innowacje na wylot. To wiedza dla nas wszystkich. W każdym dziale, od marketingu po obsługę klientów do sprzętu, pogłębiliśmy tajniki nowości, by lepiej wspierać naszych klientów i rozwijać markę i tak dalej.

Moje pytanie po lekturze tego posta jest tak naprawdę tylko jedno. Na czym polegało to szkolenie z produktu i co się tam działo?

Bardzo chętnie bym się tego dowiedział, ale nie jest mi to dane. A to byłoby to wejście w szczegół, które mnie, jako laika mogłoby zainteresować swoją drogą, ale na pewno osoby, które mogłyby coś z Multichemem chcieć zrobić zainteresowałyby tym bardziej, bo byłaby to okazja, żeby pokazać, żeby pokazać ich prawdziwą ekspertyzę.

Przykład nr 7 – warto omówić szczegóły

Takim prostszym przykładem na powiedzenie o tym jest przykład tego, jak Benefit Systems SA prowadzi swój profil na LinkedInie, który często sprowadza się do rekomendowania materiałów, które publikują gdzieś indziej. Podcastów, notek na blogu, treści newsletterów.

Taką klasyką klasyki, jak to zwykliśmy nazywać, zapowiedzi czegoś takiego byłoby zapraszamy do naszego nowego newslettera. Wellbeing Lab, w którym każdy znajdzie coś dla siebie na temat efektywności tej czy metod pracy. I to by nam nic nie mówiło.

Tymczasem Benefit Systems publikuje posta, którego sam początek brzmi następująco.

Skarb w miejscu pracy czas. Jak go zaoszczędzić?

W jaki sposób AI może ułatwić pracownikowi otrzymanie podwyżki?

Dlaczego aż 50% menedżerów średniego szczebla odczuwa osamotnienie i jakie negatywne konsekwencje niesie to za sobą?

Jak rozsądnie ćwiczyć i jednocześnie skutecznie odpoczywać?

To są cztery wątki, które pojawią się w newsletterze nazywanym Wellbeing Lab prowadzonym właśnie przez Benefit Systems.

Jak inna jest komunikacja typu oto super newsletter, weź go sobie ściągnij, czy weź to na niego zapisz, żeby go otrzymać kontra cztery konkretne wątki, których się dowiesz. Wejście głębiej w szczegół może być zarówno na poziomie tego o czym piszesz swojego posta, żeby mi wyjaśnić po prostu kompleksowo jakieś zagadnienie. Nagram o tym niedługo jak to zrobić osobny odcinek.


Jak również na etapie zapowiedzi treści gdzieś indziej, to też powinniśmy sięgnąć po to, co jest jakąś kluczową myślą, bądź kilkoma kluczowymi myślami z danego materiału, wyciągnąć do treści takiego posta i na tej podstawie ktoś mógłby stwierdzić o, to jest rzeczywiście interesujący post.

Czy możesz wykorzystać swój post zarówno na profilu prywatnym i firmowym, w takiej samej formie?

I na koniec pytanie czwarte, bonusowe, ale skierowane już wyłącznie w kierunku tych osób, które prowadzą nie tylko profile firmowe, ale również profile prywatne. I to czwarte, bonusowe pytanie brzmi czy twój post dałoby się opublikować na profilu firmowym bez żadnych zmian? Bo jeżeli tak jest, to znaczy, że piszesz posty typu informacje prasowe, tak jak zrobił to Pan Patryk, Sales Manager w firmie Prowly.

Przykład nr 8 – pokaż swoją osobowość

Nie będę już tego posta czytał, będziesz mógł go sobie zobaczyć po prostu w formie wideo tego podcastu, jest cały po angielsku, nie chcę tutaj popisywać się albo pogrążać, zależy kto ktokolwiek by ocenił swoją angielską dykcją i wymową.

Natomiast jest jedna rzecz, na którą będę Cię prosić o zwrócenie uwagi, kiedy zanalizujesz sobie ten przykład, czy jest tu jakkolwiek widoczna osobowość Pana Patryka?

Otóż odpowiedź z góry Ci mogę podać, nie. Jest to wyłącznie informacja typu z przyjemnością ogłaszamy, że nasze rozwiązanie ma nowe liter, który działa tak i tak, zapraszamy do kontaktu. Mogłaby to publikować firma bez zmiany choćby jednego zdania. Nie ma nic, co osobiście Pan Patryk by o tym podał.

I znów, nie ma nic złego w takich publikacjach, ale być może efekt na profilu prywatnym byłby lepszy, gdyby ta osoba, która to ogląda, stwierdziła, a czemu akurat Pan Patryk o tym pisze i czemu akurat z nim, jako handlowcem w tej firmie, powinienem na ten temat gadać.

Podsumowanie – Jak i o czym pisać na LinkedIn, by skorzystać z możliwości, jakie daje nam ta platforma

Więc podsumowując, nie trzy, a cztery pytania.

Pierwsze, czy Twój post to post typu aha?

Drugie, czy post zaczyna się banałem, oczywistością, stwierdzeniem oczywistości?

Trzecie, czy wchodzisz w temat wystarczająco głęboko, albo czy wystarczająco szczegółowo zapowiadasz materiał, który promujesz?

I wreszcie czwarte, czy Twój post dałoby się opublikować bez zmiany choćby jednego zdania na profilu firmowym i dalej by tam pasował, dalej by tam, jak to się kolokwialnie mówi, siedział?

Zależnie od tego, jakich odpowiedzi udzielisz na którekolwiek z tych pytań, to wtedy będziesz wiedzieć, czy Twój post ma szansę szerzej odbić się w społecznościach.

I tymczasem to tyle na dziś. Bardzo dziękuję Ci za wysłuchanie tego odcinka. Mam nadzieję, że był dla Ciebie wartościowy. Wyślij go wszystkim, którzy prowadzą komunikację na LinkedInie. Do zobaczenia w przyszłym tygodniu i cześć!


Moim zdaniem jest nierozwiązywalny jeden problem. Problem typu zabraknie ludzi w kluczowych zawodach. Mam nadzieję, że nas nikt nie zmusi panowie nagle, że słuchajcie, ty do łopaty, nie ma problemu. Ja się odnajdę. Ja też mogę łopatą pomachać, nie? Kurna, się żadnej pracy nie boję. Trzeba było, to się robiło dziwne rzeczy w życiu, nie?

Moje szkolenia z LinkedIna:

LinkedIn w marketingu i sprzedaży – szkolenie stacjonarne

Skuteczna reklama na LinkedInie – kurs online

Zobacz moje inne wpisy o LinkedIn:

Reklama na LinkedIn – co musisz wiedzieć o LinkedIn Ads i jak przygotować swoją pierwszą kampanię

LinkedIn Sales Navigator – co to jest i jak możesz go wykorzystać w biznesie

Jak ZAŁOŻYĆ PROFIL FIRMY NA LINKEDIN oraz jakie korzyści daje konto firmowe