Tworzenie person – proste narzędzie wspierające

Zdecydowanie za często na pytanie „Kto jest Twoim klientem?” właściciele firm odpowiadają „Ludzie, którzy od nas kupują”. Zrozumienie grupy docelowej – jej potrzeb, wartości, oczekiwań – jest kluczem do efektywności Twoich działań.

Prostym narzędziem, które może pomóc zacząć pracę nad doprecyzowaniem swoich grup docelowych jest persona. Persona to portret typowego klienta. Myśl o niej przez pryzmat charakterystyki postaci, podobnej do tych, które trzeba było wykonać na zajęciach polskiego w podstawówce (kto powiedział, że szkolna wiedza nie jest przydatna w życiu, hę?).

 

Opisując personę, precyzujesz jej cechy psychograficzne oraz demograficzne. Gdzie mieszka, jak się ubiera, jak spędza dzień, czym się interesuje, co ją wkurza – im więcej szczegółów, tym lepiej. Kilka wskazówek na ten temat znajdziesz u Pawła Tkaczyka.

 

Osobiście polecam proste internetowe narzędzie – Personapp.io. Zakładając tam konto, zyskujesz dostęp do gotowego schematu persony oraz podpowiedzi, co wpisać w poszczególne pola. Skończonym dziełem możesz podzielić się z zespołem, wyeksportować do pliku, edytować w kilka osób. Dzięki temu wypracujesz z innymi pracownikami firmy wspólny punkt widzenia.

 

Żebyśmy mieli jasność – persona nie jest narzędziem idealnym, a przy całej swojej prostocie nawet trudnym. Co przez to rozumiem? Cechy zewnętrzne, namacalne jak status majątkowy, ubiór, wiek, określić łatwo. Ciężej z psychologią czy zwykłą empatią. Ludziom bardzo ciężko rozpoznać swoje własne motywacje, a co dopiero cudze. Ulegamy stereotypom. Jeśli w ten sposób stworzymy swoje persony, na nic się nie przydadzą. Są sztucznymi tworami, daleko im do realnych ludzi i ich rzeczywistych potrzeb czy wartości. Uważaj więc.

 

Istnieją bardziej precyzyjne narzędzia do pracy nad grupami docelowymi, jak na przykład matryca Rossitera-Percy’ego, to jednak temat na inną okazję. Póki co, jeżeli dotychczas nie próbowałeś lepiej zrozumieć swoich klientów, persona będzie dobrym początkiem.

 

Powodzenia i do przeczytania,

Artur Jabłoński

photo credit

 

Przeczytaj także inne wpisy z kategorii Content Marketing: