Nauczmy dzieci podziwiać przedsiębiorców

Jaki jest wizerunek przedsiębiorcy w oczach przeciętnego Polaka? Kombinator. Oszust. Burżuazja. Pewnie złodziej, bo przecież „pierwszy milion trzeba ukraść”. Wyzyskiwacz, który pragnie tylko wycisnąć Cię jak cytrynę w zamian za płacę minimalną lub pieniądze pod stołem.

Prawdopodobnie tacy też się zdarzają. Nie wiem, nigdy nie spotkałem żadnego przedsiębiorcy, który pasowałby do tego wizerunku. Spotkałem za to całą masę godnych podziwu, inspirujących osób, które prowadzą własną firmę. Osób godnych naśladowania.

Nie chodzi bynajmniej o bogaczy. Przedsiębiorczość to stan umysłu, nie posiadania. Styl życia. Sposób myślenia. Weźmy na tapetę takich startupowców. Z racji tego, że pracuję w inkubatorze nowych technologii, często biorę udział w branżowych konferencjach i słucham osób, które opowiadają o swoim biznesie lub pomyśle na takowy.

Słucham i podziwiam. Podziwiam ludzi, którzy potrafią spojrzeć na sposób, w jaki pewne rzeczy działają i powiedzieć: „można to zrobić lepiej”. Ludzi, którzy wymyślają nowe produkty. Myślą nieszablonowo. Uparcie i konsekwentnie dążą do celu.

Takich ludzi powinniśmy stawiać dzieciom za wzór.

Tego brakuje mi w Polsce. W Ameryce czyjś sukces inspiruje innych. Steve Jobs, Jeff Bezos, Richard Branson, Bill Gates – to osoby, które są przykładem dla innych i motywują do pracy nad sobą. Do odkrywania. U nas czyjś sukces to powód do zazdrości. Znasz jakiegoś polskiego przedsiębiorcę, który pojawiałby się w mediach jako model do naśladowania? Ilu kojarzysz biznesmenów, z których naród jest dumny?

Mamy całą masę narodowych bohaterów: artystów, naukowców, autorytetów intelektualnych. W tym gronie nie uświadczymy przedsiębiorców. Cały czas pokutuje w nas prlowskie myślenie, że właściciel firmy to kombinator i oszust.

Jak nasze dzieci mają chcieć zakładać firmy, skoro o osobach, które je mają, krążą takie opinie? Jak mają wymyślać innowacyjne rozwiązania, jeżeli startup w oczach większości  nie uchodzi za poważny interes i lepsza jest praca w korporacji?

Z okazji Dnia Dziecka mam prośbę do nas wszystkich: nauczmy dzieci podziwiać przedsiębiorców. Niezależnie od dziedziny,  w której operują. Niezależnie od tego, czy już osiągnęli sukces, czy dopiero stawiają pierwsze kroki w biznesie, jak startupowcy.

Do przeczytania,

Artur Jabłoński

zdjęcie pochodzi stąd.