Poradnik szczęśliwego Facebookowicza

Od kilku dni za sprawą rozprzestrzeniającego się w szybkim tempie po fan page’ach łańcuszka zaczęło być głośno o Edge Ranku. Niedoinformowani administratorzy wklejali na prowadzonych przez siebie profilach tego typu treści: Brzmi to groźnie, a jednocześnie wprowadza w błąd co do przyczyny niewyświetlania się postów. Kilkoro blogerów wzięło już na siebie ciężar niesienia kaganka oświaty, Pijaru Koksu polecił stosowną infografikę. Dziś rano pojawił się artykuł na Interaktywnie.com. Wyszło na jaw, że za brak interakcji z fanami winy nie ponosi zły Facebook, a nieangażująca, nietrafiona komunikacja. Miejmy nadzieję, że wiedza zostanie przyswojona i sprawa nie skończy jak paranoja związana ze Śledzikiem na Naszej Klasie (o przepraszam – nk.pl), która trwa do dzisiaj pomimo wielokrotnego informowania i nieskuteczności wszelkich rzekomo usuwających go linków. Nic to, krucjatę pozostawiam zajętym tematem. Mnie w całej sprawie zainteresowała szczególnie nieznajomość reguł rządzących Facebookiem. Wielokrotnie mówiło się o tym problemie zwykłych użytkowników, zwłaszcza w kontekście ustawień prywatności. Nic dziwnego. Facebook nie jest serwisem łatwym w obsłudze. Ciągłe zmiany też nie pomagają. Sprawa łańcuszka „pokaż w aktualnościach” uświadamia nam, że trzeba będzie jeszcze długo edukować. Również dla tych, którzy osiągnęli wyższy stopień wtajemniczenia i prowadzą fan page. Wyjdzie to na dobre użytkownikom, potencjalnym klientom agencji, wszystkim, których nieskuteczność Facebooka mogłaby zrazić. Dobrze, a jak to się wiąże z Twoją obecnością na Facebooku, zapytasz. Już mówię. Wydaje Ci się, że Twój wall się zdehumanizował? Więcej na nim stron niż ludzi? Omijają Cię zdjęcia ze ślubu znajomych, a tablicę śmiecą fanpejdże narzekające na poniedziałek?  Nic dziwnego. Masz trzystu-czterystu znajomych? Polubiłeś sporo rzeczy przez ostatni rok, prawda? Walczą o Twoją uwagę. Część z nich przegrywa. Da się jednak wyrównać ich szanse, tworząc listy zainteresowań. To jedna z nowych opcji, które zignorowałeś, tymczasem tkwi w niej spory potencjał. Pozwala organizować znajomych i – choć Facebook wprost tego nie podpowiada  – fanpejdży w grupy według dowolnego kryterium, które przyjmiesz. Choćby był to i numer buta. Wyjaśnię Ci korzyści ze stworzenia list na swoim przykładzie. Mam ich kilka. Dwie to serwisy z informacjami branżowymi (osobno polskie i zagraniczne), trzecia – ulubione blogi, czwarta zbiera znajomości internetowe, itd. Jak łatwo się domyśleć, zebranym stronom i znajomym łatwiej przebić się do mnie z informacją, gdy konkurują z setką innych zamiast z kilkoma tysiącami. Sam również chętniej i dłużej zagłębiam się w treści o określonej tematyce, jeżeli celowo zacząłem przeglądać zbierającą je listę. Listy można udostępniać znajomym, oszczędzając ich czas :) Tu dochodzimy do budzącej tyle emocji opcji pokaż w aktualnościach. Każdemu, kto trafił na listę, wyłączam tę opcję. Dzięki temu na głównym wallu mam tylko najważniejsze wpisy. Mam nadzieję, że docenisz opcję tworzenia list i ułatwi Ci ona korzystanie z Facebooka. Daj mi znać, czy z niej skorzystałeś!

Do przeczytania,

Artur

 

Przeczytaj także inne wpisy z kategorii Social Media: