Praca w Social Media – jak o nią aplikować?

W ciągu roku moja agencja mocno się rozrosła i jest nas obecnie kilkanaście osób. Prawdopodobnie skład zwiększy się do 20 w niedługim czasie. To oznacza, że mam już za sobą wiele rekrutacji – część udanych, część mniej (to temat na inną okazję). I o rekrutacji chciałem też dziś z Tobą pokonwersować.

Skupię się na jednej, konkretnej perspektywie – pracodawcy, który otwiera e-mail od kandydata. Na pierwszym wrażeniu, które jest niezwykle ważne.

Dlaczego akurat taki temat? Ponieważ mam nadzieję, że ten wpis dotrze do osób, które aplikują o pracę w branży Social media (i nie tylko) i pomoże im uniknąć błędów, z którymi jako osoba zatrudniająca stykam się codziennie.

Niezależnie od tego czy akurat prowadzimy rekrutację, czy też nie, otrzymuję regularnie wiadomości od osób, które chciałyby pracować w digitalk. Każdą taką wiadomość czytam, choćby z szacunku i staram się rozstrzygnąć czy jest to osoba, z którą warto by skontaktować się w przyszłości.

Przyznam jednak szczerze, że są takie wiadomości, które z góry zniechęcają do jakiejkolwiek próby bliższego przyjrzenia się kandydatowi czy kandydatce.

Zebrałem więc listę moim zdaniem najczęściej popełnianych błędów przy aplikowaniu o pracę w branży Social media, marketingu, itd. 

 

Sztywna, generyczna wiadomość

„W odpowiedzi na ofertę pracy zamieszczoną na portalu Facebook”… tak zaczyna się spora część aplikacji. Nie zachęca do lektury. Brzmi zbyt oficjalnie, sucho, jak z generatora. Gorzej, że potem jest kontynuowana dokładnie w tym samym tonie.

praca social media cv

Rozumiem, że ktoś może chcieć wypaść grzecznie i uważa, że taki styl będzie w porządku. Zapewne są też firmy (korporacje?), które oczekują wiadomości skrojonych dokładnie w tym stylu. Są to bezpieczne komunikaty, którymi nikomu nie można podpaść. 

Sęk w tym, że taka aplikacja w żaden sposób nie wyróżnia Cię na tle innych kandydatów. Przeciwnie! Sprawia, że zaczynam czuć dystans (czy ta osoba będzie pasować do zespołu? Czy normalnie też tak mówi? Czy ma poczucie humoru, odrobinę luzu?).

Co innego taki sposób:

aplikacja social media na luzie

Szukasz pracy w agencji? Pozwól sobie na odrobinę luzu. Szczególnie, gdy mówimy o branży kreatywnej.

 

Brak konkretów w CV

Kreatywność, pasja, obowiązkowość. Albo „znajomość Google Analytics”. „Umiejętność obsługi komputera” (sic!). Takimi cechami/skillami chwalą się kandydaci.

W teorii super. Niestety jako potencjalny pracodawca muszę uwierzyć na słowo. Rzadko zdarza się, by kandydat okrasił listy własnych zalet choćby linijką komentarza. Żadnego przykładu, który poświadczałby, że rzeczywiście te umiejętności posiada.

Jak to ograć lepiej? Wskazać konkretne zastosowania swoich umiejętności czy skupić się na szczegółach. Wiadomo, że częstokroć mówimy o ogólnych umiejętnościach. Z pomocą może wówczas przyjść formuła copywriterska „od….do….”.

Zamiast pisać „Znajomość Google Analytics”, napisz „Znajomość Google Analytics – od konfiguracji kodu śledzenia po tworzenie raportów niestandardowych”.

Wrzucenie takiego przedziału pokazuje, że wiesz, o czym mówisz, rozumiesz aparat pojęciowy i jednocześnie daje poczucie, że skoro ogarniasz wymienione elementy, to na pewno również wiele innych funkcji jest Ci znanych. 

 

Skupienie na sobie

Części aplikacji towarzyszy wiadomość, która ma za zadanie pokazać kandydata w jak najlepszym świetle. To dla mnie zawsze najważniejsza sekcja – skupiam się na niej bardziej niż na CV (jeżeli jest dołączone).

Dlaczego? Wychodzę z założenia, że kandydat chce zaprezentować się w jak najlepszym świetle. Postara się więc wykazać dobrymi umiejętnościami komunikacyjnymi.

Tymczasem potem czytam na przykład:

– narzekania na poprzednich pracodawców – mogę zrozumieć, ale to nie czas i miejsce na to,

– anegdotki o tym, że ktoś znalazł ogłoszenie i pomyślał, że fajne, itd. – strumień świadomości nikogo nie interesuje,

– kilometrową wiadomość o niczym – w duchu wspomnianym wyżej.

Z większości zresztą nie dowiaduję się, w czym kandydat może pomóc mi – brakuje języka korzyści.

Aplikujesz o pracę? Chcesz się wyróżnić? Przekuj swoje cechy w zalety dla mnie, dla mojej firmy. To naprawdę nie wymaga dużo wysiłku.

Przykład? Wejdź na moją stronę. Zobacz, z kim pracuję. Powiąż to jakoś ze sobą.

„Widzę, że pracują Państwo z Instytutem Matki i Dziecka. Ja jestem z wykształcenia pedagogiem. Z tego względu będzie mi dużo łatwiej tworzyć treści dla odbiorców danego fanpage’a, bo rozumiem grupę docelową i jej potrzeby”.

„Interesuję się niszowym kinem brazylijskim i w ogóle mam sporą wiedzę o filmie, a widzę, że pracujecie z Instytutem Sztuki Filmowej”.

„Skończyłem polonistykę i widzę na podstronie >O nas< kilkanaście niefortunnych błędów językowych, oto one”.

rozmowa o pracę w social media

Czasami wystarczy nawiązać do jednej z ostatnich aktywności firmy. Tutaj przykład osoby, która słuchała podcastu z moim udziałem. Nawet nie musiała tego robić, ale wystarczyło chwilę popatrzeć na moją facebookową tablicę, by znaleźć informację, że coś takiego miało miejsce.

Praca w social media to między innymi tego typu research – pokaż już na etapie rekrutacji, że potrafisz go robić.

Proste? Proste. A tak wiele pokazuje. Aplikacja nie jest przypadkowa – poświęciłeś czas, by przyjrzeć się, co właściwie robimy, Umiesz uargumentować swoje zdanie i punkt widzenia. Operujesz konkretami.

A skoro przy konkretach jesteśmy…

 

Ogólnikowa lista obowiązków w poprzedniej firmie

Moderowanie social media, tworzenie reklam – brzmi super. Każdy może sobie to wpisać. Ty pokaż mi, jak działasz! Podziel się przykładem. Opowieścią o tym, jak poradziłeś sobie w konkretnej sytuacji.

Osobiście najbardziej lubię schemat: była sytuacja A. Zadziało się B/wdrożyłem C. Wynik był D.

Przykład? Uruchamiałem kampanię na Facebooku. Zauważyłem po 3 dniach, że wideo osiąga najniższy koszt kliknięcia. Wyłączyłem inne, gorzej performujące grupy i przerzuciłem budżet na wspomniany film. Koszt konwersji spadł o 20%.

Żadna fizyka kwantowa. A pokazuje, jaki masz modus operandi. Powie więcej o Tobie i Twoich cechach niż najbardziej gładkie słowa w aplikacji.

Opowiadać o swoich obowiązkach na wysokim poziomie ogólności może każdy. To wchodzenie w szczegóły operacyjne pokazuje, jakie rezultaty potrafisz osiągnąć, jak myślisz, jak rozwiązujesz problemy. 

To tylko kilka rzeczy, które najbardziej rzucają mi się w oczy przy każdej rekrutacji. Jak widać – nic niesamowitego. Warto na to spojrzeć z drugiej strony – tak niewiele wystarczy, że odróżnić się od masy kandydatów aplikujących na ślepo (przez portale rekrutacyjne) bądź bez zastanowienia, do kogo właściwie piszą.

Pracując nad tym wpisem, przyjrzałem się ponownie aplikacjom osób, które obecnie pracują u mnie w firmie. Żadna z nich nie popełniła opisanych wyżej błędów.

Jakub – pierwsza osoba, którą kiedykolwiek zatrudniłem – przygotował wideo CV, w którym z humorem opowiadał, jak widzi siebie w moim zespole i jak wyobraża sobie swoje codzienne zadania.

Michał nieustępliwie przesyłał aplikację za aplikacją, za każdym razem wysyłając wiadomość o nieco innej treści, pokazującą, jak potrafi zwracać się do mnie w różnych stylach.

Dagmara, Łukasz czy Maja okraszali swoje wiadomości niestandardowymi tytułami, a treść mejli pokazywała bardzo mocno ich charakter – nie mówiąc już o komunikowaniu wyników.

Marek poświęcił swój czas, by przydybać mnie na studiach podyplomowych i na żywo porozmawiać o swoich silnych stronach oraz pokazać w ten sposób, że bardzo mu zależy na współpracy ze mną. Co było dokładnie tym samym, co ja zrobiłem wiele lat temu, aplikując do agencji, w której wówczas pracowałem, ale to temat na inną okazję.

Wniosek jest prosty. Chcesz znaleźć pracę w branży social media? Wyróżnij się. 

Do przeczytania,

Artur Jabłoński