Historia fałszywej reklamy, która okazała się prawdziwa

Internet pełen jest nieprawdziwych informacji z niezweryfikowanych źródeł. Podobno jednak w każdym kłamstwie tkwi ziarno prawdy. Historia pewnej reklamy Nike to potwierdza.

Większość fałszywych reklam czy sfingowanych treści pochodzących z kanałów społecznościowych marek to zazwyczaj kreatywne wykorzystania memów. Ktoś wpada na pomysł i przygotowuje grafikę, którą internauci biorą za rzeczywistą. Ktoś to dementuje i sprawa cichnie.

Jest jednak jedna reklama, która co jakiś czas pojawia się na Facebooku i nie daje o sobie zapomnieć. To opowieść kobiety, która ma, jak sama twierdzi, dużą pupę, lecz nauczyła się ją akceptować, a nawet kochać. Oto ona:

nike-big-butt-fake

Sęk w tym, że Nike nigdy nie wypuścił tak wyglądającej reklamy, lecz nie dziwię się, że obrazek (który po raz pierwszy wypłynął w 2010 roku) bije rekordy popularności. Idealnie wpisuje się w mocny współcześnie trend „girl power„.

Jednym z jego aspektów jest walka z nierealistycznym obrazem kobiety w mediach. Stąd raz na jakiś czas ktoś odgrzebie tę grafikę z otchłani internetu i zabawa zaczyna się na nowo.

Media tradycyjne i online’owe dały się zwieść fałszywej reklamie i przygotowały dziesiątki materiałów na jej temat – jedne chwaliły odwagę marki, drugie ganiły. Dopiero po jakimś czasie branżowe magazyny jak Ad Age zdementowały, powołując się na oficjalne stanowisko Nike, jakiekolwiek związki firmy z tą reklamą.

Oni sami nie pamiętali, że wprawdzie obrazek nie jest oryginalny, ale tekst pochodzi z ich wcześniejszej o pięć lat reklamy, która była częścią kampanii skierowanej przeciwko różnym kobiecym kompleksom – szerokim ramionom, masywnym łydkom, itd.

Nike-My-Butt-is-Big-Ad

 

A może nie chcieli pamiętać? Komentatorzy, którym udało się dotrzeć do pierwowzoru zwracają uwagę na kolor skóry kobiety. To czarnoskóre są głównie kojarzone z dużymi pupami i Nike zagrał na tym motywie.

Gdyby tę reklamę wypuszczono teraz, wywołałaby burzę. Aczkolwiek i tak trzeba uznać jej siłę, skoro, mimo że pierwotnie przeszła bez echa, w jakiejś formie rezonuje w świadomości odbiorców do dzisiaj.

 

Do przeczytania!

Artur Jabłoński

 

PS: Zdjęcie w nagłówku dobrane kontekstowo. Przedstawia pierwszą kobietę, która przebiegła bostoński maraton w 1967. Widzimy na fotografii jak organizatorzy próbują ją powstrzymać. Nie udało im się.