Rewolucja Social Media – wrażenia z lektury

Okładka

Jeśli siedzicie w branży, niczego nowego się z tej książki nie dowiecie. Wszystkim innym może otworzyć oczy.

Im częściej rozmawiam o mediach społecznościowych z osobami mniej siedzącymi w temacie, tym mocniej zdaję sobie sprawę, że niemożliwe jest omówienie ich fenomenu bez odwoływania się do kontekstu przemian kulturowych. Michał zdaje sobie z tego sprawę, stąd zresztą tytułowa „Rewolucja Social Media”.

Najważniejsze jednak, że potrafi o niej mówić bez zadęcia. Przystępnym, prostym językiem. No, zdarzają się momenty, kiedy znajomość fachowej terminologii się przydaje. Najważniejsze, że terminy pomagają dookreslić pewne rzeczy zamiast utrudniać lekturę swoim nadmiarem. Książka, oprócz tego, że stanowi praktyczny poradnik korzystania z różnych serwisów i narzędzi, pozwala również zrozumieć ich popularność.

Wymieniając dalej zalety: interaktywność. Aktywowane QRami treści dodatkowe. Niby proste, niby nawet beletrystyka się już tego nauczyła (na wielu poziomach – będę miał o tym niedługo prezentację, to się podzielę), a jednak w tego typu publikacji widzę to po raz pierwszy.

Następnie: idąca w parze z interaktywnością i brakiem podniosłego tonu rzeczowość. Niejedną książkę branżową zabiło wodolejstwo, tak naprawdę maskujące braki ciekawych treści do przekazania. Z Sadowskim nie ma tego problemu. Na wszystko znajdzie przykład. A jak go nie ma, to brzmi na tyle przekonująco, że prawie jakby był i ja to kupuję ;)

Kolejna zaleta: to nie jest reklama Brand 24. Dobra, wiem, że jest: bo autor, bo infografiki, bo wyskakuje z co piątej strony. Niemniej mam wrażenie – albo przynajmniej przypisuję Michałowi dobre intencje – że autor starał się pozostać obiektywny. Skupił się na zaletach i istotności monitoringu internetu, niezależnie od narzędzia, z którego się korzysta.

Podobają mi się prognozy na przyszłość. niby ryzykowna sprawa, ale ciężko z nimi dyskutować – zwłaszcza jeśli dojdziemy do nich po przeczytaniu całości. Miłym dodatkiem jest również zbiór polecanych źródeł – aczkolwiek tutaj Michał ma u mnie minus za brak Jeszcze Jednego Bloga ;)

Specjaliści od social media, to nie książka dla was. Chyba że gromadzicie branżowy księgozbiór. Albo macie Michała w znajomych (ktoś nie ma?). Za to polećcie ją klientom. Znajomym. Początkującym w temacie. By żyło się lepiej i nikt nigdy więcej nie pytał po co nam te całe angażowanie użytkownika.

Do przeczytania,

Artur

PS: Michał, niezależnie od tego, ile książek napiszesz, dla nas zawsze pozostaniesz gwiazdą jednego przeboju! ;)