Sadowski vs Miotk – pojedynek na książki

duelDwie chyba najgłośniejsze publikacje o mediach społecznościowych na polskim rynku. Wydane mniej więcej w tym samym czasie, aż proszą się o recenzję porównawczą. Rozstrzygnijmy więc, która jest bardziej warta naszej uwagi.

Książkę Michała recenzowałem jakiś czas temu i podsumowałem w zasadzie jednym zdaniem: ktoś w miarę ogarniający social media niczego się z niej nie dowie. W moim przekonaniu powinni po nią sięgnąć ludzie spoza branży. Tacy, którzy dopiero próbują zrozumieć fenomen mediów społecznościowych.

W przypadku Anny Miotk z kolei wcześniej zetknąłem się ze świetnymi Badaniami w public relations, stąd spodziewałem się pracy na równie wysokim poziomie.

Po przeczytaniu obu nasunęło mi się kilka rzeczy, które można w nich porównać i na tej podstawie rozstrzygnąć, która jest bardziej wartościowa:

1) Chęć powrotu do lektury

Nie wydaje mi się, bym kiedykolwiek wrócił do książki Michała. Tymczasem Anna Miotk w Skutecznych social mediachf_okl_max.php opublikowała tyle zgrabnie ujętych elementów porządkujących wiedzę (tabel, zestawień, wyników analiz, itd.), że do ściągawek na pewno raz na jakiś czas chętnie zajrzę. Ku przypomnieniu. W przypadku Rewolucji social media cały czas miałem wrażenie, że jest ona w większym stopniu płynną narracją. Nie mógłbym wracać do konkretnych fragmentów. Skanowanie kodów QR mnie nie bawi, więc ta wartość dodana odpada.

2) Wgryzienie się w temat

Publikacje na temat mediów społecznościowych można podzielić na trzy typy.

Pierwszy bije pianę nad ich fenomenem, lecz nie daje żadnych porad biznesowych. Charakteryzuje je wodolejstwo i mętność wywodu. Jest ich niestety najwięcej…

Drugi omawia temat przystępnie, przekrojowo. Mówi czytelnikowi: „Patrz, jest coś takiego, takiego i jeszcze takiego. To robi to, to robi tamto, fajne, na pewno Ci się przyda!”.  Przekonuje, dlaczego dane narzędzia działają, rzuca kejsami, lecz wiedzę jak je wykorzystać musisz znaleźć już gdzieś indziej. Tu umieściłbym książkę Michała.

Trzeci typ to publikacja fachowa, podparta zapleczem teoretycznym, jak np. „Sekrety pomiarów w mediach społecznościowych”. Przeważnie są to kilkusetstronicowe kobyły, przez które ciężko przebrnąć. Dla przeciętnego czytelnika są już średnio przyswajalne. Skuteczne social media prawie spełniają warunki, by być taką książką. Nie jest aż tak kompleksowa, pewne tematy traktuje skrótowo, ale za to dzięki temu nie zarzuca czytelnika masą informacji i jest przyjemna w lekturze. Powiedziałbym więc, że Skuteczne social media są kilka kroków dalej niż Rewolucja social media.

3) Szerokość ujęcia tematu

mosomeBrawa dla obojga za mówienie o sile monitoringu internetu, ale biorąc pod uwagę ich ścieżkę zawodową, nic w tym dziwnego… ;)

Jeżeli jednak chodzi o wypływanie na szerokie wody, znów wygrywa dla mnie Anna. Punktem docelowym jej książki jest mierzenie efektów obecności w social media, wychodzi więc od analogii między narzędziami i metodami pomiaru społecznościówek i innych działań komunikacyjnych. Większy akcent jest tu położony również na budowanie strategii. Czytając Rewolucję social media miałem wrażenie, że Michał pokazuje dużo przykładów możliwości ich wykorzystania, ale nie mówi o tym, jak sprzęgnąć to wszystko w spójny plan. Anna sporo miejsca poświęca na istotność strategii i jak się przygotować do jej zbudowania.

4) Werdykt

Zakładam, że Rewolucja social media jest przeznaczona dla początkujących. Michał porządkuje wiedzę na podstawowym poziomie.  Jest w moim odczuciu publikacją popularyzatorską, która zawiera praktyczne wskazówki czy przykłady, ale mają one raczej inspirować niż dawać gotowe narzędzia do samodzielnego ogarniania social mediów.

Książka Anny Miotk jest publikacją fachową. Zorientowaną na przekazanie wiedzy. Nie twierdzę, że po jej przeczytaniu ktoś jest gotowy do samodzielnego prowadzenia marki w mediach społecznościowych i przygotowany na wszystko. Tak czy owak, czytając jej książkę miałem wrażenie, że dostaję więcej.Dokładniej. Lepiej.

Moim zdaniem z tego pojedynku zwycięsko wychodzi Anna Miotk. Książka Michała to taki literacki iPhone social media. Świetnie wypromowana, wciąż się o niej mówi, twórca (Jobsadowski) i produkt nieustannie powiększają grono wyznawców i z drugiej strony – zbierają hejt (hi, Tomasz Reich). Kiedy jednak przyjrzeć się mu bliżej, iPhone Social Media niekoniecznie musi być lepszy od konkurencyjnego Samsunga.

A Wy? Czytaliście obie? Po czyjej stronie się opowiecie?