Słonie Heinz – kryzys? Jaki kryzys?

Wczoraj na fanpejdżu Heinz Poland pojawił się taki oto obrazek:

Nawet nie próbuję zrozumieć, co kierowało grafikiem przy komponowaniu tej kreacji. Niemniej doceniam, przede wszystkim swobodę skojarzeń i odwagę. Podejrzewam, że planowanie strategii komunikacji wyglądało mniej więcej tak.

Na reakcje środowiska nie trzeba było długo czekać. Screeny zaczęły krążyć po fanpejdżach, głównie tych związanych z branżą reklamową. Heinz popełnił podstawowy błąd – usunął wpis. Jeżeli zajmujesz się prowadzeniem czyjejkolwiek strony i zdarzy Ci się podobna sytuacja – nigdy tego nie rób. Tempo reakcji Internautów mierzy się w sekundach. Zanim cokolwiek opublikujesz, zawsze miej w głowie wizerunek piętnastu nastolatków przed komputerami, którzy trzymają drżące palce nad print screenem. Zostałeś ostrzeżony.

Jak łatwo było przewidzieć, rozpoczęła się kampania na rzecz ratowania słoni. Stosowne prośby publikowano na tablicy Heinz Poland, jak również we wszystkich zakątkach sieci, do których zrzut ekranu z obrazkiem zdążył już trafić. Powstał nawet stosowny fan page. Wszystko rozegrało się w kilka godzin, aż community manager zachował się tak jak powinien i naprawił swój błąd, wklejając ponownie  hitowe zdjęcie z dowcipnym komentarzem.

Kryzysik

Słonie Heinza z pewnością trafią do wielu prezentacji social media ninja (ninjów?), na szczęście jednak nie będą zestawiane z czynnościami towarzyszącymi jedzeniu Oreo czy zaskakującym Orange.  To raczej sympatyczna wpadka. Zresztą, kto powiedział, że absurdalne poczucie humoru nie mogłoby się stać znakiem rozpoznawczym fanpage’a Heinz? Słonie to wypadek przy pracy, ale nie wiem czy nie wolałbym częściej oglądać takich rzeczy. Związku z marką nie widać, ale z drugiej strony u Serca i Rozumu też nie ;) Niech będzie wesoło.

„Aż was za te słonie polubię!”

W ciągu tych kilku godzin Heinz Poland zyskał lekko ponad 100 fanów (o ile dobrze kojarzę wartość początkową, może mnie ktoś poprawi). W chwili, gdy piszę te słowa, liczba wynosi 283, przed ketchupem jeszcze długa droga do zawrotnej kariery w social media. Prawdę mówiąc szkoda, że sytuacja nie wynikła w chwili, gdy tych fanów było kilka tysięcy. Przyrost byłby jeszcze większy. Może niedługo tego typu akcje będą elementem strategii rozwoju strony, a nie dziełem przypadku. Chciałbym zobaczyć dane dotyczące okresu „postkryzysowego” z poprzednich głośnych spraw. Chociażby Fashionelka vs Schaffashoes. Nikt nie ucierpiał (zbytnio), a lajki leciały.

Na tablicy Heinz Poland pojawiło się raptem kilkanaście wpisów. Szybki przegląd informacji o zatrudnieniu i widzimy, że reagowały głównie osoby związane z branżą. Który to już raz sami się nakręcamy w podobny sposób? Ciekawi mnie czy gdybyśmy nie zareagowali, reszta świata w ogóle pochyliłaby się nad tą nieszczęsną grafiką?

Najświeższy przykład: dzisiejszy wpis Oral B.

Komentują sami krewni i znajomi królika (rozpędzam towarzystwo ja ;) ). Kryzys nawet nie zdążył zaistnieć, o ile w ogóle by się na niego zanosiło, biorąc pod uwagę TAT profilu Oral B.

W każdym razie, gdy następnym razem będę przechodził w sklepie koło półki z ketchupami, na pewno uśmiechnę się, patrząc na butelkę Heinza. I pewnie właśnie jego kupię. Cel osiągnięty!

Do przeczytania!

Artur

 

Przeczytaj także inne wpisy z kategorii Social Media: