O poczuciu niedoskonałości – Impostor Syndrome

Czy kiedykolwiek dopadła Cię myśl, że inni mają o Tobie za dobre zdanie? Że w rzeczywistości jesteś gorszy niż myślą? Być może raz na jakiś czas atakuje Cię poczucie, że oszukujesz innych. Jeżeli Twoja odpowiedź brzmi tak – witamy w świecie Syndromu Oszusta (Impostor Syndrome).

 

Czym jest Impostor Syndrome?

W 1978 roku Pauline Rose Clance i Suzanne Imes przeprowadziły badanie na grupie wysoko postawionych kobiet sukcesu. Wyniki były druzgocące. Spora część z nich uważała, że swoje osiągnięcia zawdzięczają wyłącznie szczęściu. Że inni nie zdają sobie sprawy z ich niekompetencji. Uznawały, że koledzy i koleżanki z pracy mają o nich za dobre zdanie i w końcu któregoś dnia je zdemaskują.

 

Z badań przeprowadzonych w latach osiemdziesiątych wynika jednoznacznie, że 2 na 5 ludzi sukcesu czuje się jak oszuści. 70% z nas cierpi na impostor syndrome od czasu do czasu, na przykład w warunkach stresowych. Podobno dotyka Emmę Watson i Neila Gaimana. Trudno oszacować – rzadko kto ma odwagę się do niego przyznać ze strachu przed reakcją otoczenia.

 

Z czego bierze się Impostor Syndrome

Skąd w nas poczucie, że jesteśmy gorsi od innych? Powodów jest wiele. Kilka z nich związanych pośrednio bądź bezpośrednio z mediami społecznościowymi.

 

Learning curve

Pierwszą przyczyną jest sposób, w jaki uczymy się nowych rzeczy. Kiedy po raz pierwszy stykamy się z jakąś branżą – na przykład zaczynając karierę zawodową – wszystko jest dla nas nowe. Każda porcja informacji daje nam poczucie, że dowiedzieliśmy się czegoś wartościowego. Dzięki temu wydaje nam się, że bardzo szybko się rozwijamy.

 

Z czasem tempo uczenia się spada (potwierdza to teoria krzywej uczenia się, z angielskiego learning curve), a wraz z nim nasze poczucie rozwoju. Do tego od pewnego poziomu przyswajanie nowych umiejętności w obrębie danej specjalizacji przestaje być takie proste. Nabywamy wiedzę, rozwiązując problemy. Czasami nawet nie czujemy, że faktycznie czegoś się nauczyliśmy. Dlatego odnosimy wrażenie, że stoimy w miejscu, a co za tym idzie – nie rozwijamy się. I oszukujemy.

 

Szum informacyjny

Dzięki internetowi mamy niemal nieograniczony dostęp informacji. Co za tym idzie, nieustannie widzimy, jak wiele jeszcze nie wiemy. Tej walki nie można wygrać. Zawsze będzie więcej rzeczy, które nie znamy niż tych, które znamy.

 

Do tego wiedza z naszej branży nieustannie się pomnaża. Pojawiają się nowe trendy i narzędzia, których nie było jeszcze rok czy dwa lata temu. To zwiększa stres i poczucie niepewności.

 

Syndrom małego Azjaty

Funkcjonuje to jako dowcip, ale jest niezwykle trafne: cokolwiek robisz, gdzieś tam jest mały Azjata, który robi to sto razy lepiej od Ciebie. Sęk w tym, że internet pozwala Ci zobaczyć go w akcji. I poczuć się gorzej. Bo jak inni mogą uważać, że jesteś dobry, skoro takich jak on, lepszych od Ciebie, na pewno jest więcej?

 

Te podłe media społecznościowe

Załóżmy, że piszesz blog. Siedzisz nad nowym wpisem którąś godzinę, edytujesz, poprawiasz. Po jakimś czasie dochodzisz do wniosku, że jest do niczego, więc wywalasz go do kosza i zaczynasz od nowa. Ostatecznie publikujesz, ale nie jesteś z niego do końca zadowolony.

 

Tymczasem na Facebooku znajomi blogerzy z uśmiechem publikują nowe notki. Wygląda to tak, jakby pisanie przychodziło im z łatwością. To powszechne złudzenie w mediach społecznościowych (zresztą w życiu codziennym także obecne): widzimy kogoś na szczycie góry, ale nie widzimy drogi, jaką przebył, żeby się na niej znaleźć.

 

Na Facebooku prawie nikt nie opublikuje statusu, w którym przyznaje się, że właśnie – tak jak Ty w tej chwili – z trudem rzeźbi kolejną notkę. I mimo że wiesz, że prawdopodobnie tak jest, to tego nie widzisz. A co innego jest wiedzieć, a co innego jest zobaczyć. I uwierzyć.

 

Czy Impostor Syndrome może mieć pozytywne strony?

W psychologii poznawczej funkcjonuje pojęcie torowania – wpływu kontaktu z bodźcem na jego przetwarzanie lub kontakt z innym bodźcem. Na przykład: finansiści poproszeni o przeczytania artykułu o nieudanej inwestycji są później podczas eksperymentu mniej skłonni do podejmowania ryzykownych decyzji.

 

Grupa gdańskich psychologów wykorzystała torowanie w interesującym eksperymencie.

 

Pierwszej grupie ludzi kazano wyobrażać sobie, że wchodzą do balonu i lecą nim wysoko. Drugiej – że jadą windą do bardzo głębokiej piwnicy. Co za tym idzie, pierwsi mieli w efekcie podwyższoną, a drudzy obniżoną samoocenę.

 

Następnie obu grupom dano do rozwiązania kilka łamigłówek. Jak myślisz, która grupa wypadła lepiej?

 

Teoretycznie lepiej powinna się sprawdzić grupa pierwsza. W rzeczywistości było na odwrót. Dlaczego? Kiepskie samopoczucie „windziarzy” sprawiło, że starali się udowodnić, że poradzą sobie z tym zadaniem. Dzięki temu wypadli lepiej.

 

Wróćmy do badania opisującego Impostor Syndrome, które opisałem na początku. Przebadane kobiety wpadły w swego rodzaju pętlę. Im bardziej czuły, że kogoś oszukują, tym mocniej przykładały się do pracy. Dzięki temu odnosiły kolejne sukcesy i awansowały. Na wyższym stanowisku znów czuły się jak niewłaściwe osoby na niewłaściwym miejscu. Dlatego pracowały jeszcze ciężej, by udowodnić światu i sobie, że jest inaczej. Dostrzegasz zależność?

 

Impostor Syndrome nie jest miłym uczuciem. Potrafi uprzykrzyć życie. Wszechobecna dyktatura szczęścia w mediach społecznościowych tylko go pogłębia. Jednocześnie jednak to właśnie on, między innymi, pcha nas do przodu.

 

Do przeczytania,

Artur Jabłoński