Czy obchodzą nas różnice między fanpejdżami?

Radosław Szczęsny nad swoim blogu ubolewa nad sposobem budowania zaangażowania przez marki na Facebooku. Mówiąc w skrócie: publikują za mało treści ze sobą związanych. Nie ograniczają się oczywiście dobrowolnie. Algorytmy portalu nie pozwalają  realizować strategii komunikacyjnej nieopartej w jakiejś (przeważnie znacznej) części na rozrywce. Tak się gra jak Facebook pozwala

Lajki i komentarze płyną szerokim strumieniem przy odpowiedniej dziennej dawce zabawnego kontentu. Nagle okazuje się, że osoba, która jest zainteresowana samą ofertą marki może mieć trudność z dotarciem do informacji, zmuszona przebijać się przez masę demotywatorów czy innych kwejków.

Pytanie: czy Facebook jest odpowiednim miejscem do jej prezentacji? Czy też powinien nas tylko zmotywować do przejścia na stronę firmy/produktu? Link wyświetlany jest tuż pod cover photo, więc osobie chętnej do zapoznania się z ofertą wcale nie tak trudno do oferty dotrzeć.

Ktoś powie, że dla generacji L samo szukanie linku to już duży wysiłek. Owszem, ale w momencie, gdy nie jest na tym skupiony. Wiemy, ile czasu internauci potrafią poświęcić na rzeczy mało istotne. Wystarczy, że im się zachce. Jeżeli śmieszne obrazki sprawią, że zachce im się przejrzeć katalog telefonów Play na stronie, to chyba metoda działa? Czy nie?

Inna interesująca sprawa to wpływ ujednolicenia komunikacji na dostrzeganie różnic między poszczególnymi fanpejdżami. Jeżeli opieramy się tylko na humorze, to w oczach użytkownika możemy być nawet Kwejkiem bis. Klikając „lubię to” pod zabawnymi filmikami umieszczonymi na profilach szeregu marek przestaję się zastanawiać, kogo właściwie lubię. Treść komunikatu przysłania autora. Zaangażowanie, owszem, jest, ale staje się równie puste i nieznaczące co liczba fanów. Czy buduje więź? Chyba nie.

Zacznijmy od siebie, blogerów związanych mniej lub bardziej z social media, reklamą, itd. Większość z nas komunikację na Facebooku opiera na wrzucaniu ciekawych reklam. No, jest to jeden z elementów, ale uprośćmy na potrzeby dyskusji. Ciężko o coś innego, skoro tym się zajmujemy i to nas interesuje. Chciałbym jednak, żeby czytelnicy – moi, Wasi – szczerze się w tej sprawie wypowiedzieli: czy jeżeli lubią kilka(naście) takich profili, to obchodzi ich w ogóle kto wrzucił daną reklamę czy liczy się sama reklama? Czy zastanawiają się nad tym, że Blogosławiony wrzuca więcej aktualnych kampanii a Jeszcze Jeden Blog częściej wrzuca rzeczy starsze? Wątpię.

Wypowiedzcie się. Pomóżcie rozstrzygnąć ten problem :)

Do przeczytania!

Artur

 

Przeczytaj także inne wpisy z kategorii Social Media: