Tomek Tomczyk, „Bloger” – recenzja

Jeśli ktoś powinien napisać poradnik dla blogerów, to właśnie Kominek.

Cieszy mnie, że się na to zdecydował. Jak sam zauważa, dosyć jest na rynku niepoważnych publikacji na ten temat, pisanych przez osób, których próżno szukać w jakichkolwiek rankingach popularności. Stare amerykańskie powiedzenie głosi: „Uważaj, kogo słuchasz, bo kiedyś będziesz zarabiał tyle co on”. Stąd jeżeli już od kogoś uczyć się blogowania – niech będzie to Tomek Tomczyk.

Cytowane przysłowie odnosi się również do treści tej części książki, którą Kominek najbardziej zachwala- epilogu. Na mnie nie zrobiła ona wrażenia. Przyznaję, czyta się ją ciekawie, bo jest szczera. Za bardzo jednak flirtuje z konwencją motywacyjnej opowiastki typu „Mogę wszystko”. Nie kupuję tej wizji. Może jestem jedną z osób, które – jak twierdzi Kominek  – ograniczają sobie możliwości myśląc, że ich nie mają. Nie wiem. Wiem za to, że historia typu „Sam przeciw wszystkim odniosę sukces”, choć prawdziwa, to nie jest życiowy scenariusz dla każdego i sam upór do zwycięstwa nie wystarczy.

Tyle w temacie podobno najważniejszej części „Blogera”. Równie interesująco prezentuje się jej trzon. Kominek odpowiada na przygotowaną przez siebie listę najważniejszych pytań, jakie bloger może (powinien) sobie zadać. W zamyśle mają one tworzyć poradnik dla chcących blogować. Faktycznie, znajdziemy tu wiele interesujących porad.

Myślę jednak, że „Bloger” wciąga przede wszystkim jako wykładnia wizji blogowania według Kominka. To nie poradnik jak blogować – to opis, kim powinien być bloger, jakim jest człowiekiem. Dużo dobrego wyniosą z niej wszyscy piszący  właśnie dlatego, że traktuje pisanie jako styl życia i sposób na nie. Dzięki temu, rady Tomczyka są uniwersalne – zarówno te, które pomagają skonfigurować WordPressa czy podjąć decyzję o przenosinach na własny serwer, jak i te poważne, życiowe nakazujące wierzyć w siebie wbrew wszystkiemu.

Do przeczytania,

Artur