Twitteratura – opowieść w 140 znakach

twitterature

Niedawno pisałem o pierwszej w historii powieści napisanej na Facebooku. Był to początek nowego cyklu na blogu – literatura i social media. W jego ramach chcę Ci pokazać kilka ciekawych zjawisk z pogranicza dwóch, wydawałoby się, że nieprzystających do siebie dziedzin kultury.

Skoro książki mogą powstawać na Facebooku, to mogą też powstawać na Twitterze. Pomyślałbyś, że ktoś zdoła zmieścić w 140 znakach ciekawą opowieść? Chcesz przeczytać kilka z nich? Pobuszuj po hashtagach takich jak #sixwords, #hashtagstory, #twitfic czy #VSS.

Większość z nich to tak naprawdę aforyzmy składające się z kilku słów. Trudno tu mówić o jakiejkolwiek akcji, co dopiero fabule. Inaczej jest w przypadku ostatniego hashtaga. Stworzył go Sean Hill, obecnie działający na portalu jako @VeryShortStory. Gdyby nie on, nie czytałbyś tego wpisu. Jemu zawdzięczamy fakt, że literatura na twitterze wyewoluowała z sentencji w kierunku mikroprozy.

#VSS zyskały tak dużą popularność, że powstała nawet specjalna antologia, składająca się z 150 utworów autorstwa 37 pisarzy z całego świata. Kilka przykładów:

Her wedding ring slipped off her finger as easily as the skirt from around her hips. The monkey in the banyan tree watched and smiled.

The front door slammed shut. Through the curtains, she watched him walk to his car. She knew where he would go. It didn’t bother her.

As she levelled the gun to my head I knew I had run out of excuses. I grinned. “Do you remember that holiday in Mexico?”

twitteratura

Twitteratura dzieli się na dwa typy. Pierwszy to powieści tworzone przez użytkowników, oznaczone odpowiednim hashtagiem – takie jak wyżej. Drugi typ – dla mnie znacznie ciekawszy- to skróty klasyki. Wyobrażasz sobie na przykład Hamleta powstałego na Twitterze?

Jego i pięćdziesiąt dziewięć innych pereł literatury możesz przeczytać w antologii Twitterature. The World’s Greatest Books Retold Through Twitter (wyd. Penguin Books). Przygotowało ją dwóch studentów z Chicago: Alexander Aciman i Emmett Rensin.

Nie obyło się bez kontrowersji, bo młodzi ludzie zaadaptowali klasykę na potrzeby nowego medium w sposób, by ująć to łagodnie, dość swobodny. Co to znaczy? Robinson Cruzoe myśli tylko o seksie

„Here’s what’s odd: I’ve been here so many years and haven’t thought about pussy once. Go ahead, call me introspective.”

Alicja Krainę Czarów porównuje do Matrixa

„Down into the rabbit hole I go! Ohh, that’s rich. I feel like Neo.”

Makbet klnie jak szewc

„Maybe not. Wife is having mid-life crisis or woman troubles. Bitch is nuts”.

To tylko wierzchołek góry lodowej. Każdy utwór pełen jest młodzieżowo-internetowego slangu, nawiązań do pokultury i niewybrednych wypowiedzi. Tradycjonaliści byli zniesmaczeni. Mnie się taka konwencja podoba – młodszym pozwala poznać klasykę w przyjazny dla siebie sposób, a dla starszych znawców oryginałów jest ciekawostką. A Tobie jak się podobają takie przeróbki?

Polecam Twitteraturę i samodzielne poszukiwanie ciekawych utworów. Jak to w Internecie bywa, żeby dotrzeć do czegoś interesującego trzeba się przebić przez rzekę śmieci, ale warto się starać.

 

Miłej lektury i do przeczytania!

Artur Jabłoński

 

Przeczytaj także inne wpisy z kategorii Social Media: