Reklama Biedronki, Zupa Romana, czyli dlaczego nie myślisz o grupie docelowej?

 

Wczoraj hitem Internetu – poza awarią Facebooka – była reklama świeżo wprowadzonych płatności mobilnych w sieci Biedronka. Jakością wykonania sytuuje się gdzieś między „Miłością na bogato” a telezakupami Mango, zobaczcie sami.

Ubawiłeś się setnie? Ja też. Jest toporna. Może obśmiałeś ja na Facebooku wraz ze znajomymi (jak już portal zaczął działać). Wszystko pięknie, ale ta reklama nie jest dla Ciebie.

Prawdopodobnie posiadasz smartfona i potrafisz go używać – wiesz, do czego służą aplikacje, itd. To sztuka, którą według raportu jestem.mobi nie wszyscy posiedli. Takim ludziom trzeba uświadomić potencjał, który chowają w kieszeni i służy im jako narzędzie do dzwonienia, a może nawet sprawdzenia poczty i Facebooka. Najprościej, jak to możliwe. Powoli.

Reklama płatności mobilnych w Biedronce śmieszy Cię tak bardzo, bo nie jesteś w grupie docelowej. To reklama dla przeciętnego Polaka (poczułeś się wyjątkowy?), który pasjami ogląda seriale i programy paradokumentalne, które dla Ciebie są co najwyżej źródłem memów.Pod prysznicem nuci „Jesteś szalona”. I tak dalej.

Wiele osób wydaje się tego nie rozumieć i znęca się nad takimi reklamami, mówiąc: „Jak można było wypuścić takie badziewie”. Wbrew pozorom trzeba dobrego zrozumienia grupy, by wiedzieć, że właśnie to będzie najlepszym rozwiązaniem.

Krytyka pozornie słabych reklam powraca jak bumerang przy każdej podobnej produkcji. Poniżej dwie. Jedna całkiem świeża, jedna sprzed lat. Obejrzyj je i pomyśl, kto jest ich odbiorcą. Wzbij się ponad swój gust. Może wtedy spojrzysz inaczej na spot Biedronki.

 

Do przeczytania!

Artur Jabłoński