Infoshare 2013 – najlepsi prelegenci

afbfb15d0df61a88abbbddd425e87bb2,981,0,0,0

Czwartek i piątek spędziłem w Gdańsku na Infoshare. Byłem pierwszy raz i jestem zachwycony. Jeżeli czytaliście już peany w innych miejscach – to wszystko prawda. O atmosferze znajdziecie jednak gdzie indziej. Nie trzeba nikogo przekonywać, że było fajnie. Opowiem Wam o najlepszych prelekcjach.

Kilka prelekcji ominąłem, głównie pierwszego dnia. Poświęciłem go na networking plus tematyka start upów niespecjalnie mnie bierze. Chyba niewiele straciłem. Z wymiany zdań z obecnymi wynika, że pierwszy dzień był w ogólnym rozrachunku słabszy. Wybijała się jedynie prezentacja Bartka Goli, którą jednak przegapiłem.

Drugiego dnia równolegle prowadzone były trzy ścieżki: Tech, Mobile i Social Media. Na szczęście program był tak ułożony, że dałem radę zaliczyć wszystkie wystąpienia, na których mi zależało.

Moja toplista wystąpień, wygląda tak:

1) Natalia Hatalska

Prezentacja Natalii była zdecydowanie najlepsza. Uwielbiam jej wystąpienia, jako że łączy tematyką marketingową z analizami kulturoznawczymi. Tak też było tym razem. Podzieliła się z nami przewidywaniami na temat przyszłości człowieka. Mówiła o transludziach, udoskonalonych przez maszyny, i konflikcie etycznym, jaki każdy z nas będzie musiał w sobie przeżyć, by się do nich ustosunkować. Pokazywała współczesne cyborgi, które pokazują, że nie jest to odległa wizja.

Natalia Hatalska Infoshare 2013

Wskazywała również na tęsknotę do rzeczy  fizycznych w świecie zdominowanym przez dobra cyfrowe i dlaczego nam na nich zależy. Przekonywała, jak szybko przyzwyczajamy się do zdobyczy nowych technologii i zapominamy, że jeszcze niedawno nie było ich w naszym życiu (co uzupełnia się z moim pytaniem o to, co robiliście w sieci przed Facebookiem).

Była to jedyna prezentacja, na którym ani razu nie sięgnąłem po telefon, nie puściłem żadnego tweeta. Słuchałem i słuchałem. To chyba najlepsza recenzja. Mam nadzieję, że Natalia gdzieś ją wkrótce udostępni.

2) Piotr Konieczny

Piotrek to mój numer dwa ze względu na styl prowadzenia, humor i przystępne podanie skomplikowanej tematyki. Niebezpiecznik przedstawił, dlaczego wszechobecność aplikacji – od biletomatu po komputery – utrudnia nam zachowanie bezpieczeństwa. Przede wszystkim otwierał słuchaczom oczy, jak łatwo wystawiamy się na zagrożenia. Przedstawiał liczne kejsy zarówno związane z hakerstwem, jak i z socjotechniką rodem z Kevina Mittnicka. Przykłady były przerażające – co powiecie na możliwość podszywania się pod dowolny numer telefonu? Na pewno wiele osób po tej prezentacji zacznie uważniej obchodzić się ze swoim sprzętem.

piotr konieczny niebezpiecznik

Nie obyło się też bez psikusa. Zawsze wyłączajcie wifi, gdy Niebiezpiecznik jest w pobliżu. Ekipa zafundowało uczestnikom obrazki w całym Internecie do góry nogami przez parę godzin :)

3) Paweł Tkaczyk

Z Pawłem mam pewien problem. Słuchałem go już wielokrotnie. Siłą rzeczy więc, wiele z przytaczanych przez niego opowieści znam już na pamięć. Na szczęście zawsze udaje mu się wpleść coś nowego, czym mnie zaskoczy. Do tego dochodzi niewątpliwy dar opowiadania. Mówił o budowaniu marki osobistej, aczkolwiek odniosłem wrażenie, jakby ten temat szybko stał się tłem dla przedstawienia kilku kejsów, w którym umiejętność wyróżnienia się z tłumu okazała się kluczowa.

paweł tkaczyk infoshare 2013

Teraz z drugiej strony – najsłabsze wystąpienie. Dla mnie bezapelacyjnym numerem jeden jest tu Izabela Ohler, która mówiła o filozofii project managera. Niestety, położyła temat, rozprawiając o banałach i oczywistościach. Całość w zasadzie sprowadzała się do przekazania, jak bardzo ważne jest odpowiednie, pozytywne nastawienie i umiejętność zarażenia swoim entuzjazmem innych członków zespołu.

Dało się ten temat pociągnąć zdecydowanie lepiej, coś uszczegółowić. Na przykład opowiedzieć o problemach w pracy z międzynarodowymi zespołami, itd. No project managment to przecież ciekawa działka. Zamiast tego słuchałem o czymś, co się załatwia w podręcznikach na dwóch stronach wstępu. Mówię to z przykrością.

Być może wynika to też z faktu, że Infoshare jest konferencją o bardzo zróżnicowanym profilu uczestników. Na jednej sali siedzą tu tak nowi w temacie studenci, jak i branżowi wyjadacze. Co dla jednych będzie odkrywcze, bo są młodzi, drugim wyda się nudne. Tu podpowiedź dla organizatorów – może warto by w kolejnych edycjach wprowadzić zróżnicowanie między poziomem poszczególnych prezentacji, pooznaczać je jakoś? Podzielić na „dla początkujących” i „dla wtajemniczonych”? Ułatwiłoby to wybór, zwłaszcza gdy równolegle biegną trzy ciekawe ścieżki i człowiek ma dylemat, gdzie się udać.

Chylę czoła przed organizatorami i miastem. Nie wyobrażam sobie, by jakiekolwiek inne – nawet stolica – udostępniło darmowe autobusy dla uczestników. A to tylko jedno z licznych udogodnień i niespodzianek. Dobra robota. Już teraz wiem, że w przyszłym roku również zawitam do Gdańska i będę siedział na wykładach. Nawet jeśli równie upalna pogoda będzie zachęcała do odwiedzenia pobliskiego morza.

Wielki lajk dla wszystkich!
Wielki lajk dla wszystkich!

A Wy byliście na Infoshare? Dzielcie się swoimi wrażeniami z prezentacji, jak i ogólnie z konferencji w komentarzach!

Do przeczytania,

Artur Jabloński