Jak pisać prostym językiem?

Jak pisać prostym językiem? To trudne tak dla tych, którzy ostatni raz poważnie interesowali się polskim przed maturą, jak i dla tych, którzy na co dzień z nim pracują – na przykład copywriterów. Dziś pokażę Ci narzędzie, które pomaga pisać zrozumiale.

Steven Pinker, profesor Harvardu, we wstępie do swojej fenomenalnej książki Piękny styl nie zostawia suchej nitki na akademickich kolegach po piórze. Twierdzi, że, mimo wieloletniego doświadczenia, nie rozumie, o czym piszą.

Dlaczego? Ponieważ autorzy prac naukowych używają zbyt wielu mądrych słów i zawiłych konstrukcji gramatycznych. Zdecydowanie sprawiają dzięki temu wrażenie bardzo mądrych. Co z tego, skoro nikt ich nie zrozumie, poza wąskim gronem specjalistów?

Akademicy padli ofiarą Klątwy Wiedzy – gdy sami coś wiemy, bardzo ciężko nam wyobrazić sobie, jak to jest tego nie wiedzieć. Z drugiej strony mogą też po prostu się popisywać (i, co podejrzewa Pinker, ukrywać w ten sposób, jak niewiele mają do powiedzenia).

W każdej branży posługujemy się mądrym słownictwem, które ma pokazać nasze kompetencje. Nie tędy droga. Lepiej napisać coś tak, aby każdy potencjalny klient mógł nas zrozumieć.

Z problemem fachowej terminologii łatwo sobie poradzić. Gorzej z pozornie zwykłymi słowami, jak „bowiem”, „aczkolwiek”, „jednakowóż”, i tak dalej, które spokojnie można zastąpić mniej wydumanymi zwrotami. Tego typu przykładów można podać dużo więcej:

 

wykonywać -> robić

przechadzać – > iść

nabywać -> kupować

 

Możesz w tym momencie się sprzeciwić: przecież „przechadzać się” a „iść” to wyrazy o odmiennym znaczeniu!

To prawda. W literaturze pięknej określenie czyjegoś sposobu chodzenia mówi coś o postaci. Profesor uniwersytetu (na przykład Steven Pinker!) się przechadza. Student zwyczajnie idzie lub, tuż przed egzaminem, przemyka korytarzem.

W przypadku tekstów użytkowych tego typu dyferencjacja (o, przepraszam – rozróżnienie) nie ma znaczenia. Istotne jest, że ktoś się przemieścił z miejsca A do miejsca B. Pewne subtelności znaczeniowe mogą spokojnie zejść na dalszy plan. Liczy się przystępność.

 

Jasnopis.pl

Przyjemnie czyta się o cechach dobrego stylu, ale dużo trudniej zastosować je w praktyce. Szczególnie, gdy redagujemy własne teksty. Dopóki nie nabierzemy wprawy, pewne rzeczy zwyczajnie będą nam umykać.

Na szczęście już w latach pięćdziesiątych powstało narzędzie, które pomaga spojrzeć krytycznie na swoją twórczość. Amerykański wydawca Robert Gunning opracował wówczas tak zwany wskaźnik mglistości języka (FOG). Ocenia, jak trudny w lekturze jest artykuł.

FOG weryfikuje teksty napisane po angielsku, ale polscy naukowcy przygotowali wersję, która ocenia prozę w rodzimym języku. Tak powstał Jasnopis.pl.

Wystarczy, że wkleisz swój tekst w okno narzędzia, a Jasnopis da Ci znać, czy trudno byłoby go przeczytać (będąc ścisłym: jaki poziom wykształcenia trzeba mieć, by go zrozumieć).

Jasnopis ocenia szereg elementów: długość zdań, wyrazów, konstrukcje gramatyczne, skomplikowanie słów.

Oczywiście to program komputerowy. Nie zrozumie specyfiki Twojej branży i przyzna Ci „punkty karne” za sformułowania powszechnie w niej zrozumiałe. To jednak dobry punkt wyjścia do pracy nad własnym tekstem oraz stylem w ogóle.

Owocnej pracy z Jasnopisem! Jeśli zaś chcesz poczytać więcej o tym, jak pisać prostym językiem teksty różnego typu – od reklam po informacje prasowe – sprawdź inne artykuły na moim blogu.